Obserwatorzy

czwartek, 15 sierpnia 2013

Tym paniom podziękujemy...czyli bubel od Essence

W ostatnim poście z nowościami pokazywałam Wam rękawiczki Essence. Byłyście ciekawe dlaczego mnie zawiodły, więc oto jestem, żeby trochę ponarzekać... Firmę Essence bardzo lubię i nigdy wcześniej mnie nie zawiodła. Widocznie musi być ten pierwszy raz. Przeglądając szafę Essence wpadły mi w oko, były akurat w promocji chyba za 6.99 z 8.99, a że była ostatnia para to pod wpływem chwili wrzuciłam szybko do koszyka, bo od dłuższego czasu szukałam rękawiczek pielęgnacyjnych. Wszystko ładnie, pięknie...wróciłam do domu i od razu zabrałam się za oglądanie. I tutaj już mi się coś nie podobało, ale założyłam i od razu w głowie zapaliła mi się lampka... No bo czego ja się mogłam spodziewać za 7 zł?
Na dobry początek zacznę od plusów, których jak możecie się domyśleć za dużo nie ma.
Są uszyte z całkiem przyjemnego materiału, na który składa się 97% bawełny i 3% elastanu. Całkiem nieźle (ale nie rewelacyjnie) sprawdzają się w połączeniu z kremami i maskami. I z plusów to by było chyba już wszystko. A co mi się w nich nie podoba? A no dużo... Przede wszystkim są źle uszyte, jedna jest mniejsza, druga większa. Jak dla mnie są za cienkie. Nie wiem jak to dobrze nazwać, ale mają złe zszycie między kciukiem a palcem wskazującym (wiecie, jest taka duża, pusta dziura). 
Nie wiem czy dobrze to widać na zdjęciu, ale mam nadzieję, że wiecie o co mi chodzi. Po prostu w tym miejscu rękawiczka nie przylega do dłoni. Coś na przykład spodni z niskim krokiem, ale w tym przypadku puste miejsce mamy właśnie między tymi dwoma palcami. Kolejnym minusem jest to, że rękawiczki mamy tylko w jednym rozmiarze. Może to być spory problem, jeśli któraś z Was ma trochę większe dłonie, a trafi tak jak ja na dosyć ciasne i niewymiarowe rękawiczki. Na mnie na szczęście są prawie dobre (ta mniejsza jest trochę ciasna). Albo ja trafiłam na jakiś felerny egzemplarz, albo wszystkie są szyte na odwal się. 
Ogólnie na pierwszy rzut oka widać, że nie są uszyte porządnie. U mnie na szczęście jeszcze nic się z nimi nie dzieje, ale czytałam opinie i nawet po kilku użyciach robią się dziury w szwach.
Podsumowując, jeśli chcecie kupić takie rękawiczki lepiej zapłacić te 10 czy nawet 20 zł więcej i mieć pewność, że będą nam służyć długi czas zamiast rozwalić się po 3 użyciu. 

Miałyście te rękawiczki? A może macie jakieś inne warte polecenia? :)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Nowości

Dzisiaj przychodzę do Was z lekkim postem z nowościami. Trochę mnie tu nie było ale wakacje się powoli kończą więc trzeba ten czas wykorzystać najlepiej jak się da. Mam nadzieję, że mi wybaczycie :) 
Tak prezentują się moje zdobycze:

Ale po kolei...
Wygrana u Króliczka. Wszystko obwąchane, wymacane więc zaczynam testować :D
Kto nie lubi takich świecidełek? :) I do tego mega milusia chusta, idealna na jesień.

Przyznam się, że jestem z siebie dumna, bo jeśli chodzi o kosmetyki to póki co kupiłam tylko 3 sztuki :) 
Rękawiczki Essence, które niestety trochę mnie zawiodły (ale o tym kiedy indziej)
Peeling do ciała Tutti Frutti o zapachu melona i arbuza 
Kredka Inglot 
A maskę Garnier Goodbye Damage dostałam w ramach akcji Garniera 

A tak na marginesie to postanowiłam sobie, że w sierpniu ograniczę moje wydatki do minimum. Włosowych zapasów w lipcu narobiłam tyle, że nie wiem kiedy to wszystko zużyję... Miałam nawet już zaplanowane zamówienie na MintiShop, wystarczyło tylko potwierdzić i czekać na paczkę. Ale wczoraj tak sobie popatrzyłam co ja do tego koszyka napakowałam i stwierdziłam, że to wszystko nie jest mi potrzebne (!) Aż w siebie nie wierzę, bo to do mnie nie podobne...:o 
Po wczorajszym jakże wyczerpującym wywodzie mojego K. na temat bezsensownego wydawania przeze mnie pieniędzy doszłam do wniosku, że chyba ma rację (ale nie było mi łatwo). No i takim oto sposobem od dzisiaj przechodzę na zakupowy odwyk. Trzymajcie za mnie kciuki :)



Też tak macie? :) 

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Serum scalające rozdwojone końcówki Pantene

Pamiętacie jak w maju chwaliłam Wam się moją nową zdobyczą? Było to serum scalające końcówki od Pantene. Szczerze mówiąc nie wierzę w takie bajki, że coś nam te końce naprawi, ale z czystej ciekawości postanowiłam sprawdzić co zdziała. Używam go już prawie od 3 miesięcy, więc myślę, że co nieco mogę o nim napisać. Jesteście ciekawe? Zapraszam dalej...

Co nam mówi producent?
Intensywna odbudowa i ochrona* dla suchych, łamliwych końcówek.
*Przed uszkodzeniami spowodowanymi stylizacją.

Skład:
Cyclopentasiloxane (emolient, tworzy na włosach ochronny film, który zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, dzięki czemu włosy są miękkie i gładkie), Dimethiconol (suchy emolient, tworzy na powierzchni włosa film, który zapobiega odparowywaniu wody, sprawia, że włosy są miękkie, gładkie i lśniące), Alcohol Denat.(tonizuje, oczyszcza, odtłuszcza), Parfum (substancja zapachowa), Panthenol (prowitamina B5, substancja nawilżająca, ma zdolność wnikania w strukturę włosa), Panthenyl Ethyl Ether (prowitamina B5), Hexyl Cinnamal (kompozycja zapachowa), Linalool (kompozycja zapachowa), Butylphenyl Methylpropional (kompozycja zapachowa), Benzyl Salicylate (kompozycja zapachowa), Amyl Cinnamal (kompozycja zapachowa), Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde (imituje słodki kwiatowy zapach), Citronellol (kompozycja zapachowa), Alpha-Isomethyl Ionone (kompozycja zapachowa). 

Skład średni. Alcohol Denat. jak dla mnie zbyt wysoko w składzie. Dużo kompozycji zapachowych. Sama chemia. Jedynie podoba mi się obecność prowitaminy B5, która jest niestety dosyć daleko. 

Cena: ok. 18 zł/75 ml

Opakowanie, konsystencja i zapach:
Produkt zamknięty jest w poręcznej buteleczce z pompką. Niestety przez nieprzeźroczyste opakowanie nie widzimy ile kosmetyku nam ubywa. Konsystencja jest przeźroczysta, oleista, dosyć rzadka. Zapach dosyć przyjemny, słodki. Mi przypomina zapach lodów brzoskwiniowo-ananasowych. Można wyczuć zapach alkoholu, jednak nie jest on intensywny. 

Moja opinia:
Od samego początku nie wierzyłam, że ten produkt scali moje końce dlatego też w tej kwestii mnie nie zawiódł. Jednak na wizażu czytałam, że niektóre dziewczyny uzyskały tymczasowy efekt scalenia. U mnie on niestety nie wystąpił. Po jakimś czasie stosowania zauważyłam, że przesuszył moje końcówki, ale postanowiłam go nie odstawiać i zobaczyć jak sprawdzi się na dłuższą metę. I tu popełniłam błąd, bo końcówki stawały się coraz bardziej przesuszone. Nawet te zdrowe zaczęły strączkować. Podsumowując żałuję, że uległam temu kosmetykowi, bo 18 zł jak za taką pojemność i działanie to niemała sumka. Dlatego nie polecam tego produktu nikomu.
Używałam go dosyć długo a zostało mi jakieś 3/4 buteleczki. Na włosy nie mam zamiaru już go stosować, ale nieźle sprawdza się jako olejek do skórek i rąk i w tym celu mam go zamiar wykończyć.

Po serum CHI trudno mnie teraz zadowolić, ale szukam czegoś naprawdę dobrego, co porządnie nawilży, a nie przesuszy. Polecacie coś? 

Do następnej :*


Powered By Blogger

Popularne posty

Etykiety

recenzja (24) aktualizacja (16) pielęgnacja (16) TAG (9) zakupy (9) kosmetyki rosyjskie (8) nowości (6) zużycia (6) paznokcie (5) zapuszczanie (5) Calcium Pantothenicum (4) Mariza (3) Ziaja (3) blond włosy (3) farbowanie (3) mobilemix (3) CP (2) Palette SalonColors (2) Yves Rocher (2) choisee (2) codzienna pielęgnacja (2) dieta włosomaniaczki (2) inspiracje (2) kozieradka (2) mocne włosy (2) nawilżanie (2) olej kokosowy (2) plan (2) serum scalające końcówki (2) współpraca (2) włosomaniactwo (2) zdrowe włosy (2) 8w1 (1) BingoSpa (1) Biovax (1) Cerkogel 30 (1) Chantal (1) Dermika (1) Eveline (1) Evidence (1) Farmona (1) GOGO (1) Garnier (1) Green Pharmacy (1) I love my planet (1) Isana (1) Kallos (1) Keratyna w płynie (1) La Roche-Posay (1) Liquid Keratin (1) Nivea (1) Pantene (1) Piloxidil Vital (1) Pokrzepol (1) ProSalon (1) Professional (1) Rossmann (1) SERI (1) SERI Natural Line (1) Sexy Pulp (1) Soraya (1) Syoss (1) TT (1) Tangle Teezer (1) WAX (1) Zincteral (1) aktywne serum na porost włosów (1) aminokwasy (1) amla jasmine (1) amla jaśminowa (1) awokado (1) baby hair (1) balsam (1) bardzo jasny blond (1) beverly hills formula (1) blask (1) colorwear (1) czarna pasta wybielająca (1) dabur (1) domowa pielęgnacja (1) dzień blogera (1) efekty olejowania (1) essence (1) eveline 9w1 (1) garnier Olia 10.1 (1) gorący okład-maska łopianowa (1) idealny kolor (1) intensywne nawilżenie (1) jak nie uszkodzić włosów (1) krem z 5% kwasem migdałowym (1) krótkie włosy (1) laminowanie (1) laura conti (1) lipiec (1) liście zielonej oliwki (1) lovely (1) marion (1) maska Kallos Keratin (1) maska z awokado (1) maska z olejem arganowym (1) maybelline affinitone (1) mierzenie przyrostu (1) miesiąc zmian (1) minusy (1) mocne (1) mycie (1) mydło (1) nawilżający (1) nawilżenie (1) o mnie (1) od początku (1) odżywianie (1) odżywka regenerująca (1) olej do włosów (1) olej rycynowy (1) olejowanie (1) olejowanie na glicerynę (1) olejowanie włosów (1) pharmaceris (1) pharmaceris T (1) pielęgnacja twarzy (1) plusy (1) podsumowanie (1) podsumowanie akcji (1) postanowienia (1) powrót (1) połysk (1) przebarwienia (1) przyrost (1) płukanka lniana (1) rozczesywanie (1) suche (1) swędząca skóra głowy (1) szampon (1) szampon I love my planet (1) szampon lniany (1) total breath black (1) trądzik (1) tydzień olejowania (1) tydzień z olejem (1) układanie (1) ulubieńcy (1) urodziny bloga (1) walka o płaski brzuch (1) wibo (1) wybielająca pasta do zębów (1) wybielanie zębów (1) wyzwanie (1) włosowa historia (1) włosy (1) zapachy świata (1) zdrowe (1) zmiana na lepsze (1) zmiany skórne (1) zmywacz Eveline 3w1 (1) zęby flex (1) łamliwe włosy (1) żel aloesowy (1) żel lniany (1)