Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aktualizacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lipca 2015

Aktualizacja

Przyszedł czas na aktualizację stanu mojej czupryny. Czerwiec nie był miesiącem dosyć intensywnej pielęgnacji. Co prawda olejowałam je, ale nie tak często jak zamierzałam. Jednak od czasu do czasu można sobie na to pozwolić i dać im trochę odpocząć od kosmetyków :)

piątek, 22 maja 2015

Mała aktualizacja

Ostatnio wspominałam Wam, że zaraz po maturach biegnę obciąć moje strąki. Jak powiedziałam tak zrobiłam. Odwiedziłam wczoraj moją fryzjerkę w celu pozbycia się zniszczonej części włosów. Na początku miałam w planach tylko trochę je skrócić, ale doszłam do wniosku, że wpadnę wtedy w błędne koło. Bo co mi da obcięcie 2 cm, jeśli i tak większa część włosa się nie nadaje? Prędzej czy później i tak by mi się to wykruszyło, więc na nic byłaby moja pielęgnacja. Dlatego też zdecydowałam się obciąć je tak krótko jak jeszcze nigdy :)

poniedziałek, 21 lipca 2014

Aktualizacja

Już dawno nie było aktualizacji, więc najwyższa pora aby pokazać Wam jak w tej chwili mają się moje włoski. Ostatnio odwiedziłam fryzjera, aby pozbyć się ostatnich już sztuk rozdwojonych końcówek. Zostawiłam tam 1,5 cm. Zmiana może niezbyt zauważalna jeśli chodzi o długość, natomiast pod względem ich stanu zmiana ta jest naprawdę satysfakcjonująca. 
Postanowiłam delikatnie zaokrąglić ich kształt i myślę, że wyglądają teraz o wiele lepiej, mimo że w ostatnim czasie byłam zakochana we włosach ściętych "przy linijce". 
Ogólnie jeśli chodzi o stan czupryny jestem zadowolona. Zaczynają nabierać życia i powoli odzyskują dawny blask. Po rozdwojonych końcówkach nie ma już śladu i mam zamiar utrzymać ten stan jak najdłużej.
Z koloru również jestem bardzo zadowolona. Myślę, że osiągnęłam już idealny dla mnie odcień. Plusem jest również to, że ten kolor nie jest identyczny na każdej długości.
Brakuje mi już tylko wymarzonej długości, ale na to jeszcze trochę poczekam.Od dziś biorę się w końcu za zużywanie aktywnego serum na porost, za które biorę się już chyba od miesiąca albo i dłużej i zebrać się nie mogę. Do pielęgnacji włączam również gorący okład maskę przyspieszającą wzrost, o której niedługo pewnie coś naskrobię. I oczywiście mam zamiar olejować je przynajmniej 3 razy w tygodniu. Póki co odstawiłam CP i jadę na razie bez żadnych tabletek. Być może zdecyduję się znów na picie drożdży- czas pokaże :)

A jak mają się Wasze włoski? :)

niedziela, 11 maja 2014

Mała zmiana :)

Kolejność postów nie idzie po mojej myśli...Aktualizacja za aktualizacją, ale co poradzę :) Ostatnio odwiedziłam fryzjera aby pozbyć się rozdwojonych końcówek. Postanowiłam troszkę zaszaleć i zostawiłam tam jakieś 3-4 cm. Włosy wyraźnie odżyły. Po rozdwojonych końcówkach prawie nie ma śladu, z wyjątkiem pojedynczych przypadków oczywiście, ale z tym jestem w stanie dać sobie radę :) Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tej decyzji. Ani przez chwilę nie było mi ich szkoda. Wyglądają teraz na grubsze i oczywiście są dużo zdrowsze.
Widać sporą różnicę zarówno w długości jak i w stanie włosów. Na zdjęciach niestety tej różnicy w ich stanie zbyt dobrze nie widać, ale na żywo jest o wiele wiele lepiej. Są milsze w dotyku i gładsze. Nie puszą się już tak jak przed obcięciem. Ładnie się układają i nie mam z nimi większych problemów. 
Wyrównuję je już od jakiegoś czasu, niestety parokrotne rozjaśnianie ich sprawiło, że pojawiło się mnóstwo rozdwojonych końcówek, które zaczęły się kruszyć i przez to ten prosty kształt trochę uległ zmianie. Nie cieniuję ich, aby szybciej osiągnąć taką samą długość wszystkich pasm. Planuję również obciąć je na prosto za pomocą maszynki, jednak najpierw poczekam aż odrosną do odpowiedniej długości. 
W ostatnim poście wspominałam, że włosy rosną mi teraz bardzo szybko, ale mimo tego mam zamiar im trochę w tym pomóc. Planuję odzyskać te stracone centymetry w miesiąc, może półtora. Czas pokaże czy mi się uda :) W następnym poście dokładnie opiszę co mam zaplanowane, aby ten przyrost jeszcze bardziej przyspieszyć. Mam nadzieję, że dam radę. Trzymajcie kciuki :) 

A jak mają się Wasze włoski? :) 

wtorek, 22 kwietnia 2014

Aktualizacja

Znowu zaniedbałam bloga, jednak obowiązki nie pozwalały mi na to, żeby tu częściej zaglądać. W ostatnim czasie mam tyle na głowie, że sama nie wiem za co się zabierać. Po półtoramiesięcznej przerwie wracam do Was ze zdwojonymi siłami i mam nadzieję, że teraz znajdę więcej czasu, żeby tu coś napisać :) Dzisiaj przygotowałam aktualizację, z racji tego, że w ostatnim czasie na mojej głowie sporo się działo. 

11 marca odwiedziłam fryzjera, aby pozbyć się rozdwojonych końcówek. Pozbyłam się ok 3 cm z długości. 

Po lewej zdjęcie po skróceniu. Po prawej po 3 tygodniach od wizyty. 
W ostatnim czasie zauważyłam, że włosy bardzo szybko mi rosną. Właściwie to, co zostawiłam u fryzjera odzyskałam po 1,5 mies. Dodam, że nie stosuję na razie żadnych przyspieszaczy. Ładnie rosną bez wspomagaczy, ale niedługo wrócę do serum na wzrost + gorącego kompresu, o którym być może niedługo Wam napiszę :) Niestety niedługo czeka mnie kolejna wizyta u fryzjera, bo po drastycznej zmianie koloru końcówki zaczęły się rozdwajać w zastraszającym tempie, więc muszę całkiem się ich pozbyć. 

Trzy dni temu zdecydowałam się na farbowanie. Wybrałam oczywiście już moją ulubioną Olię. Tym razem kolor nr. 10.1 - bardzo jasny blond. Wyszło jak wyszło. Na długości włosy ładnie złapały, tam gdzie były jaśniejsze wyszły lekko siwe, ale ogólnie z efektu jestem zadowolona.
Widać na grzywce ten siwy odcień, jednak z każdym myciem jest on coraz delikatniejszy, więc myślę, że niedługo nie będzie się to aż tak rzucało w oczy :) 
Biorąc pod uwagę stan moich włosów po kilkukrotnym rozjaśnianiu muszę przyznać, że teraz mają się o niebo lepiej. Odzyskały trochę blasku. Co prawda nie są jeszcze takie o jakich marzę, ale powoli do tego dochodzą. Są coraz zdrowsze i oby tak zostało :)


Na dzisiaj to tyle. Niedługo naskrobię tu coś więcej :) Do następnego :*


sobota, 14 grudnia 2013

Włosy w listopadzie: aktualizacja

I znów muszę Was przeprosić za długą nieobecność dla blogu, ale mam ostatnio tyle na głowie, że nie wiem jak mam sobie zaplanować czas, żebym wszystko zdążyła zrobić. Ale tym razem obiecuję już, że postaram się jak najszybciej nadrobić zaległości i będę zaglądała tutaj częściej :)
Dziś trochę spóźniona aktualizacja stanu włosów z listopada. Ogólnie mówiąc ich stan się cały czas niestety pogarsza, przez brak czasu nie ma mowy o tym, żeby zrobić z nimi cokolwiek oprócz nałożenia odżywki na moment.

Teraz tempo powoli zwalnia, więc będę miała coraz więcej czasu, żeby się za nie porządnie zabrać. Przed świętami czeka mnie jeszcze farbowanie, bo odrost mam już gigantyczny... Ostatnio chciałam się pozbyć tego rudego odcienia i zafundowałam im blond farbę, teraz również to planuję, jednak tym razem mam nadzieję, że się nie zagapię i kupię dwa opakowania. Może wtedy będzie widać większą różnicę :) Nie mam pojęcia ile urosły od października, ale zauważyłam (zresztą w ostatniej aktualizacji chyba o tym wspominałam), że rosną coraz szybciej bez żadnych wspomagaczy, a to mnie bardzo cieszy :) Wracając do ich stanu to muszę przyznać, że faktycznie najlepiej nie jest i jest to w większości moja wina, bo w ostatnim czasie nie zwracałam szczególnej uwagi na pielęgnację. Po myciu zawsze odżywka i na tym się kończyło. Nie pamiętam kiedy ostatni raz zafundowałam im olejowanie, ale w listopadzie muszę przyznać, że ani razu nie miały tej przyjemności... No i niestety odbiło się tą tym, że już się tak pięknie nie błyszczą jak wcześniej, ale to jest do nadrobienia :) Podcięcie końcówek planuję dopiero w połowie stycznia, chociaż w sumie już teraz dobrze by im to zrobiło ale jeszcze trochę poczekam. Nie mam problemu, żeby je ułożyć. Pomijając fakt, że nie są w najlepszym stanie to przyznam, że jestem z nich zadowolona. Podoba mi się kształt fryzury i coraz większa długość. Jeśli chodzi o wypadanie to minimalnie się ono zmniejszyło ale jeszcze długa droga przede mną, żeby zredukować to do minimum. Przez miesiąc brałam Dermenę (tabletki) i jakieś tam efekty zauważyłam. Aktualnie już jakiś miesiąc ich nie łykam, ale znów mam zamiar do nich wrócić, tym razem na dłużej.


A jak Wasze włosy miały się w listopadzie? Jesteście zadowolone z ich stanu? :)

czwartek, 7 listopada 2013

Włosy w październiku: aktualizacja

W październiku stan moich włosów nieco się pogorszył... Dopadł je delikatny przesusz. Końcówki zaczęły się strasznie rozdwajać mimo, że nie traktowałam ich prostownicą i codziennie używałam serum na końcówki. Przez ostatnie półtora tygodnia nie poświęcałam im zbyt dużo czasu-używałam tylko szamponu i odżywki, jednak to jakoś zbytnio na pogorszenie, czy polepszenie ich stanu nie wpłynęło. Udało mi się odrobinę zahamować wypadanie, jednak nie jest to jeszcze to, czego oczekuję. Wpływ na to mają prawdopodobnie tabletki Dermena, które łykam już od jakiś 3 tygodni. Olejowanie również trochę zaniedbałam, własnie przez ostatnie 2 tygodnie ani razu nie sięgnęłam po olej.
Ogólnie z ich stanu we wrześniu jestem średnio zadowolona. Mogłoby być lepiej, ale najgorzej również nie jest :)
W tamtym miesiącu przy aktualizacji wspominałam Wam, że przestałam zwracać uwagę na to czy moje włosy rosną, a jeśli tak to ile im przybyło. Ale ostatnio chcąc, nie chcąc zauważyłam, że urosły i to całkiem sporo, biorąc pod uwagę fakt, że nie stosowałam żadnych przyspieszaczy. Wydaje mi się, że tutaj również swoje 5 groszy dołożyły tabletki, bo nie stosowałam nic innego, co mogłoby ten wzrost przyspieszyć. Jednak to, że nie zwracam na ten przyrost takiej dużej uwagi, to skłamałabym mówiąc, że nie ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam dokąd już sięgają. Oby tak dalej :)
Niestety niedługo prawdopodobnie czeka mnie farbowanie, bo strasznie mi się sprał kolor, szczególnie w górnych partiach włosów. Można to zauważyć na zdjęciu, jednak nie rzuca się to tu tak w oczy, jak na żywo. Kolor od połowy w dół mi się podoba, ale wyżej to jedna wielka masakra... Planuję ponownie je trochę "schłodzić" jakimś ciemnym blondem, żeby pozbyć się rudawych refleksów. Zobaczymy co tym razem z tego wyjdzie :)


A jak Wasze włosy miały się we wrześniu? Jesteście zadowolone? :)

poniedziałek, 7 października 2013

Wrzesień: aktualizacja

Z racji tego, że zdjęcie włosów tyłem po wstawieniu do posta miało straszną jakość, dzisiaj wrzucam Wam tylko to...  Nie mam pojęcia co się dzieje z tymi zdjęciami, zmieniają kolor, a jakość to jakaś katastrofa :o też tak macie?
Dobra, nie będę już narzekać, przejdę do rzeczy. We wrześniu moim kłaczkom poświęciłam trochę więcej czasu. Spędziły kilkadziesiąt godzin w towarzystwie oliwki z Babydream i myślę, że wyszło im to na dobre. Zaczęły ładnie błyszczeć. Mimo, że wcześniej tego blasku im nie brakowało, to teraz wydobył się jeszcze ładniejszy :) Wzbogaciłam pielęgnację również w maski, na które wcześniej nie miałam zbyt dużo czasu. Co do stanu włosów to w porównaniu do sierpnia są na pewno bardziej nawilżone. Jednak zauważyłam ostatnio, że zaczęły mi się łamać (ale dopiero w październiku, więc o tym w następnej aktualizacji). Jak wypadały tak wypadają i nie mam pojęcia jak to zahamować. Łykam cynk, z którym wiązałam ogromne nadzieje, ale niestety nie spisał się pod tym względem. Wypadanie zahamowało się nieznacznie na jakiś tydzień, później znowu leciały jak szalone. Podejrzewam, że mam anemię i to wypadanie jest właśnie tym spowodowane. Wybieram się na badanie krwi już nie pamiętam od kiedy i wybrać się nie mogę... Za dwa tygodnie mam wizytę u dermatologa, więc mam nadzieję, że on mi coś pomoże.
Podcinania końcówek u fryzjera póki co nie planuję. Sama ścinam pojedyncze rozdwojone końce.
A co z przyrostem? Szczerze mówiąc ostatnimi czasy wcale ich nie mierzę i czuję się z tym lepiej. Do tej pory dbałam o to, żeby poprawić ich kondycję, ale na przyroście również mi zależało. Teraz nie mam z tym problemu. Staram się doprowadzić je do takiego stanu, z którego będę zadowolona. Na pierwszym miejscu stawiam zahamowanie wypadania, później nawilżanie itp. Przyrost jest na samym końcu. Oczywiście jak się okaże, że i wzrost się przyspieszył to będę bardzo zadowolona, ale nie stawiam tego jako główny cel i to jest chyba mój największy sukces, jeśli chodzi o wrzesień :)
Ogólnie wrzesień uważam za dobry miesiąc jeśli o pielęgnację chodzi. Gdyby nie to wypadanie to mogłabym powiedzieć, że był to nawet bardzo dobry czas. Ale pomijając ten fakt, jestem zadowolona z aktualnego stanu moich włosów. Oby tak dalej :)
A jakie mam plany na październik? Oczywiście dalej będę je "męczyła" oliwką, tym razem na mokro (wrzesień był miesiącem eksperymentowania z olejowaniem na sucho). Mam zamiar również wrócić od czasu do czasu do domowych masek i płukanek.  Zahamowanie wypadania jest nadal na pierwszym miejscu. Chcę również wprowadzić do pielęgnacji więcej silikonów, oczywiście bez przesady...tylko od czasu do czasu :) No i może w końcu zabiorę się porządnie za wodę brzozową, mam nadzieję, że ona chociaż w małym stopniu to wypadanie powstrzyma.
A jak Wasze włosy miały się we wrześniu? Może miałyście podobny problem z wypadaniem, jak sobie z tym poradziłyście?

P.S Wczoraj wybiło mi 200 obserwatorów. Bardzo Wam dziękuję, że zechcieliście być częścią tego bloga i że jest Was coraz więcej :*



sobota, 31 sierpnia 2013

Sierpień: aktualizacja + Dzień Blogera

Narobiłam sobie takich zaległości, że nie mam pojęcia od czego zacząć... Mam w planach jeszcze 5 postów, które miałam w planach na sierpień. Pomału to nadrabiam, ale idzie ciężko :D Dzisiaj przychodzę do Was z aktualizacją. Sierpień był bogaty w pielęgnację. Starałam się dbać o włosy najlepiej jak tylko mogłam i szło mi całkiem nieźle. 
Tak moja czupryna prezentowała się pod koniec tego miesiąca Od pierwszego sierpnia łykam cynk w celu zahamowania wypadania i wygląda to póki co średnio. Włosy nadal lecą jak szalone, jednak nie jest już aż tak źle jak na początku. Postanowiłam również pozbyć się pomarańczowej poświaty, którą niestety jeszcze trochę widać. Również od początku sierpnia stosowałam aktywne serum na porost włosów, które sprawiło, że w sierpniu moje włosy wydłużyły się o 2 cm. Co prawda liczyłam na trochę więcej, ale nadal namiętnie je wcieram z nadzieją, że będzie im tych cm przybywać coraz więcej. Wróciłam również do olejowania. Używam do tego oliwki Babydream. Zafundowałam im również serię Garnier Fructis Goodbye Damage, o której niedługo będziecie mogły poczytać. 
Podsumowując, gdyby nie to wypadanie byłabym w pełni zadowolona z tego miesiąca. 

A jak się miały Wasze włosy w sierpniu? :)


[thisandthat.edublogs.org]
A z okazji dzisiejszego Dnia Blogera życzę Wam wszystkim mnóstwa pomysłów na dalsze rozwijanie bloga, owocnych współprac, wiernych czytelników i samej radości z blogowania :)

czwartek, 1 sierpnia 2013

Lipiec:aktualizacja + tydzień z pielęgnacji moich włosów (4)

Dziś czas na włosową aktualizację. Własnie zakończyłam pierwszy miesiąc akcji zapuszczania włosów. Szło mi średnio, raz było gorzej, raz lepiej, jednak starałam się jak mogłam, żeby być w miarę systematyczna. Postanowiłam sobie, że będę regularnie piła drożdże niestety wyszło jak wyszło i przez cały lipiec wypiłam w sumie może ze 4 porcje. Odpuściłam sobie, bo wiedziałam, że jeśli nie zaczęłam to już nie zacznę. Wcierałam w miarę regularnie olejek łopianowy GP z czerwoną papryką. Ale o tym wszystkim później. Zobaczcie porównanie czerwca i lipca:

Chyba muszę narysować sobie jakąś linię na podłodze, bo za każdym razem staję gdzie indziej i zdjęcia różnie wychodzą... Ale mniejsza o to. W lipcu włosy urosły mi zaledwie 1 cm, więc marnie. Liczyłam na lepszy efekt. Dwa razy w tygodniu wcierałam w skalp olejek GP. W trzecim tygodniu lipca użyłam go tylko raz, natomiast w ostatnim tygodniu darowałam sobie, bo zauważyłam wzmożone wypadanie włosów i swędzenie skóry głowy. Nie jestem pewna czy to było przyczyną wypadania, jednak jeśli chodzi o swędzenie skalpu to mogę powiedzieć, że na 90% zawinił tu olejek, bo przez ten czas nic innego nie wcierałam. Jak już wspomniałam drożdży nie piłam, można powiedzieć, że wcale. Jestem mega niezadowolona z tego miesiąca, bo przyznam, że z olejkiem wiązałam duże nadzieje (u wielu dziewczyn znacznie przyspieszył wzrost). Jeśli chodzi o poprawę kondycji to tutaj mogę powiedzieć, że widać małą różnicę (chociaż na zdjęciu możecie tego nie dostrzec). Odkąd odstawiłam prostownicę z miesiąca na miesiąc stają się zdrowsze i bardziej błyszczące. Rozdwojone końcówki widać nadal, jednak nie przybywa ich a to mnie bardzo cieszy :)
A jakie plany na lipiec? Od dzisiaj mam zamiar używać aktywnego serum na porost (wspomniałam o nim w TYM poście). Wiele dziewczyn jest zadowolonych z jego działania, miejmy nadzieję, że ja również będę :) Wracam również do łykania cynku w tabletkach, który mam nadzieję zahamuje wypadanie włosów i będzie sprawcą wysypu baby hairs. Planuję być bardziej systematyczna niż w lipcu. Oby mi się udało.

A tak wyglądała moja pielęgnacja w ostatni tydzień lipca:

Pełne nazwy produktów, których użyłam w tym tygodniu:
1. Szampon na porost włosów Love2Mix Organic Organiczna pomarańcza i papryczka chilli
2. Syberyjski szampon Agafii nr 3 na łopianowym propolisie
3. Maska z ceramidami Loton (saszetka)
4. Uzdrawiająca maska do włosów suchych i zniszczonych Drożdże Piwne i Kwaśne Mleko
5. Syberyjski balsam Agafii nr 3 na łopianowym propolisie
6. Olejek łopianowy GreenPharmacy z czerwoną papryką
7. Serum scalające rozdwojone końce Pantene

W sumie nieświadomie nadrobiłam brak masek w poprzednich tygodniach, jednak było to spowodowane tym, że chciałam jak najszybciej wykończyć maskę uzdrawiającą, o której pisałam Wam TUTAJ. Nie ma co się rozdrabniać, sierpień miejmy nadzieję będzie lepszym miesiącem.

Jeszcze taki mały komunikat. Już kilka razy zdarzyła mi się taka sytuacja i powoli zaczyna doprowadzać mnie to do szału. Ja rozumiem, że może nie wszystkim chce się czytać recenzję od początku do końca, ale chciałabym żebyście uszanowały moją pracę włożoną w posty i czytały chociaż moją końcową opinię na temat jakiegoś produktu (oczywiście nie tyczy się to wszystkich). Było już kilka takich osób, które (jak podejrzewam) komentują tylko, żeby zareklamować swojego bloga. I mimo, że recenzja nie jest pozytywna pojawiają się komentarze typu "O jakie fajne blablabla, chętnie wypróbuję. Zapraszam do siebie". Ludzie, jeśli już tak Wam zależy, żeby tego bloga jakoś zareklamować to pofatygujcie się i przeczytajcie chociaż końcową opinię... Ja Wasze posty czytam zawsze od deski do deski, bo wiem ile trzeba włożyć, żeby ten post napisać i szanuję Waszą pracę. Oczywiście nie mówię tu o wszystkich i bardzo dziękuję osobom, które poświęcają mi chwilę i czytają to, co mam do powiedzenia :* 
Dziękuję za uwagę.
Do następnej :*

środa, 26 czerwca 2013

"Ostre" cięcie czyli mini aktualizacja.

Ostatnio wspominałam Wam, że w czerwcu czeka mnie kolejne podcięcie końcówek. Zwlekałam z tym do ostatniej chwili i nadal bym zwlekała gdyby nie mama. Wczoraj w końcu się przełamałam i wybrałam do fryzjera. Postanowienie: -2cm. Ile wyszło? Trochę więcej, ale czego się nie robi dla zdrowych włosów. Końcówki mimo odstawienia prostownicy nadal były w opłakanym stanie. Jak już pewnie wiecie (albo i nie) wyrównuję włoski na prosto i już coraz bliżej im do tego idealnego kształtu. Na drugim zdjęciu można zauważyć, że końce trochę się wywijają, każdy w inną stronę. Kiedyś by mi to przeszkadzało i zaraz potraktowałabym je żelazkiem, jednak teraz nawet mnie nie kusi (!) Robię postępy i jestem z siebie strasznie dumna :) Od 1 lipca zaczynam akcję WAKACYJNE ZAPUSZCZANIE. W tej chwili moje włosy mają długość ok. 44 cm. Do września mam nadzieję, że ten wynik będzie dużo lepszy i będę miała się czym pochwalić. W ramach akcji wracam do picia drożdży. Tym razem "czystych", beż żadnych "ulepszaczy". Zobaczymy jak mi pójdzie :D I oczywiście w skalp będę wcierała mój ulubiony lecz zapomniany przeze mnie olejek łopianowy od GP z czerwoną papryką. 
Wracając jeszcze do wczorajszej wizyty u fryzjera... zdecydowałam się na grzywkę. Oczywiście jak to ja, od razu po wyjściu z salonu strasznie to przeżywałam i zastanawiałam się co mnie podkusiło. A w lato chyba nie ma nic gorszego niż grzywka, w dodatku taka, którą ciężko jest spiąć. No ale cóż, mam nadzieję, że odrośnie równie szybko, co ostatnim razem :) 

Co myślicie o takim kształcie włosów? Podoba Wam się? Moim zdaniem włosy podcięte na prosto wydają się grubsze i zdrowsze :) A jakie jest Wasze zdanie na ten temat? 

Do następnej :*

środa, 5 czerwca 2013

Aktualizacja-włosy w maju

Jak moje włosy miały się w maju? Otóż mogę z dumą powiedzieć, że było dużo lepiej niż w kwietniu. Poświęciłam im przede wszystkim więcej czasu, którego w poprzednim miesiącu mi brakowało. Odwdzięczyły mi się blaskiem, którego na zdjęciu niestety nie widać (muszę porozglądać się za nowym aparatem). Zniszczonych końcówek nie przybyło. Nadal testuję serum scalające rozdwojone końce, ale chyba jeszcze za wcześnie na wnioski. Przez cały maj "katowałam" je maską od BingoSpa (recenzja). Nakładałam ją na godzinę, czasem dwie średnio raz w tygodniu, chociaż pod koniec miesiąca zdarzało mi się nałożyć ją i dwa razy. Stosowałam ją na przemian, raz solo, raz z dodatkiem olejku rycynowego. Wczoraj sięgnęłam jej dna. Dwa razy zafundowałam im płukankę z szałwii. Lnianego glutka położyłam tylko raz. Poza tym codziennie na przemian odżywka wzmacniająca z Joanny  z Marizą Awodako i Jedwab. Jeśli chodzi o mycie wykańczałam szampon z Syossa (recenzja) i szampon Anty-Aging z YR. Może nie jest to aż tak zauważalne, ale mam inny kolor włosów. Nie wiem co mnie podkusiło, ale kupiłam sobie płukankę. Niedługo czeka mnie farbowanie, bo odrosty mam straszne a przecież wesele coraz bliżej... Miałam zamiar zacząć łykać Zincteral, jednak zdecydowałam się w tym miesiącu odpuścić sobie jeszcze suplementy. W planach miałam także powrót do kozieradki jednak sobie odpuściłam. A co z przyrostem? 1,5 cm. Zadowalający, jak na brak żadnych przyspieszaczy. Na czerwiec postanowiłam sobie przede wszystkim, że CODZIENNIE będę masować skalp, przynajmniej 5 min. Wcześniej również to praktykowałam, jednak tylko wtedy, kiedy mi się przypomniało. Póki co zaczęłam dobrze, mam nadzieję, że wytrwam w tym do końca. Czeka mnie również podcięcie końcówek, ale dopiero po 15 czerwca, na wesele chcę mieć jeszcze "stare" włoski. Zaplanowałam również, że namiętnie będę wcierała olej rycynowy w skalp oraz wykończę w końcu olejek łopianowy. Zaczynam również picie drożdży, jednak to też dopiero po weselu, bo chcę uniknąć wysypu. Mam zamiar również wrócić do mojego kalendarzyka, w którym będę wszystko zapisywała. 

Wybaczcie mi, jeżeli będę nieobecna przez dłuższy czas, ale nie mam teraz głowy do pisania. Wczoraj byłam z moją ukochaną sunią u weterynarza i dowiedziałam się, że ma nowotwór sutka, który trzeba jak najszybciej usunąć, bo mogą pojawić się przeżuty. Jak tylko o tym myślę, aż mam łzy w oczach, bo kocham ją przeokropnie i nie wyobrażam sobie, żeby jej z nami nie było... Strasznie się o nią martwię, ale jestem pełna nadziei, że z tego wyjdzie. Trzymajcie kciuki! 


środa, 1 maja 2013

Włosy w maju


Kwiecień, tak samo jak marzec nie był dobrym miesiącem dla moich włosów. Pojawił się na nich straszny przesusz. Nie miałam dla nich również zbyt dużo czasu, na wyjeździe pielęgnacja składała się z szamponu i odżywki, nic więcej. Jednak zaraz po powrocie zafundowałam im godzinę z maską. Stan się odrobinę poprawił ale to jeszcze nie to. Mimo, że je zaniedbałam to w pół miesiąca urosły mi 1 cm! Ciężko mi w to uwierzyć ale mierzyłam je kilka razy i wynik był ten sam :) Jestem z nich strasznie dumna, bo dały z siebie wszystko. Miejmy nadzieję, że ten przyrost zostanie i do połowy maja dojdzie następny centymetr, albo i więcej, bo zaczynam znów brać Zincteral. Zostało mi jedno opakowanie, więc je dokończę, a przy okazji zobaczę, czy będzie działał równie dobrze jak w poprzednim podejściu. Blasku nadal im brakuję, ale staram się wyciągnąć go z nich jak najwięcej. W związku z tym, że mamy weekend majowy, zapowiada się intensywna pielęgnacja i "katowanie" ich uzdrowicielami. Dzisiaj na noc mam zaplanowane kremowanie Isaną. Mimo, że odstawiłam prostownicę, rozdwojone końcówki nadal można wypatrzeć, co strasznie mnie dołuje. W czerwcu czeka mnie ich podcięcie, do tego czasu mam zamiar namiętnie wcierać w nie olej rycynowy, bo niestety ostatnio się w tym zaniedbałam, a moje końcówki go uwielbiają. Mam zamiar wrócić również do wcierania kozieradki, tym razem 2-3 razy w tygodniu, żeby uniknąć przesuszenia skóry. 
Gdyby nie moje zaniedbanie, kwiecień z pewnością byłby jednym z najlepszych miesięcy, jeśli chodzi o przyrost. Maj będzie pełnym pracy miesiącem i mam nadzieję, że mój wysiłek na coś się zda, a włoski odwdzięczą mi się sporym przyrostem i oczywiście dobrą kondycją nie tylko końcówek, ale całej długości :)


Do wakacji zostały już tylko 2 miesiące, więc zaczynam walkę o płaski brzuszek. Efektami podzielę się w czerwcu. Życzcie mi powodzenia :)

sobota, 6 kwietnia 2013

Marzec-aktualizacja włosów

Marzec nie był najlepszym miesiącem dla moich włosów. Można powiedzieć, że jednym z gorszych. Strasznie je zaniedbałam. Głównym powodem było choróbsko, które mnie dorwało, przez co nie miałam nawet siły, żeby cokolwiek z nimi robić. Ale pod koniec miesiąca poważnie się za nie wzięłam i są mi za to wdzięczne. Straciły blask, ale teraz jest już o niebo lepiej niż w połowie marca. Z przyrostu jestem bardzo zadowolona, bo przybyło mi niecałe 2 cm :) Przez cały ten czas łykałam tylko CP, więc jak na same tabletki bez innych wspomagaczy jest to zadowalający efekt.
Rozdwojonych końcówek, niestety nadal nie brakuje, ale walczę z nimi i staram się, żeby ich nie przybywało. Co drugi dzień wcieram w nie olej rycynowy na noc. Na dzień postawiłam na coś lżejszego, czyli jedwab z GP. Oczywiście włosów nie prostuję. Rozstałam się z "żelazkiem" na dobre. Ewentualnie na jakieś specjalne okazje, przeciągnę ze dwa razy, żeby nic nie odstawało. Na co dzień chodzę w rozpuszczonych włosach, na noc obowiązkowo spinam w luźny kucyk. Póki co, zrezygnowałam również z wcierania oleju rycynowego i innych tłustych mazideł w skórę głowy. 25 marca rozpoczęłam kurację z kozieradką, z racji tego, że włosy znów zaczęły lecieć. Ale o tym po 25 kwietnia :) W czerwcu planuję kolejne podcięcie, aby do końca wyrównać włoski na prosto.

Teraz w skrócie, pielęgnacja w marcu:
Mycie: Syoss Repair Therapy na zmianę z GP pokrzywa zwyczajna 
Odżywki: Syoss Repair Therapy, balsam GP pokrzywa zwyczajna, Ziaja żółta i niebieska
Maski: Ziaja niebieska i fioletowa ( jednej i drugiej użyłam chyba tylko raz w miesiącu )
Ochrona końcówek: olej rycynowy, jedwab GP
Inne:
-łykam CP
-nie prostuję
-śpię w spiętych włosach
-do czesania używam tylko TT
A jak tam wasze włosy w marcu? :)
Do następnej :*

środa, 6 marca 2013

Włosy po podcięciu-porównanie.

Ostatnio wspominałam wam, że wybieram się do fryzjera, żeby podciąć włosy. Do ostatniej chwili się wahałam, jednak stwierdziłam, że nie ma co zwlekać, jeżeli chcę, żeby rosły zdrowe. Wiadomo, że zniszczone końcówki z czasem zaczęłyby się wykruszać i mimo tego, że włosy by rosły nie widziałabym efektów. Strasznie mi ich szkoda, ale mam nadzieję, że szybko odrosną :) Tutaj możecie zobaczyć porównanie:


Lewe zdjęcie zrobione w poniedziałek, prawe jest z dzisiaj. Włoski obcinałam wczoraj (wtorek). I muszę przyznać, że mimo tego, że było mi ich szkoda-jestem mega zadowolona. Od dłuższego już czasu planowałam podcięcie na prosto ale jakoś nie mogłam się przełamać. Włosy od razu lepiej się układają i wyglądają na dużo zdrowsze. Nie są jeszcze całkiem wyrównane, ponieważ wymagałoby to ścięcia jakieś 10 cm z długości, więc będę je wyrównywała stopniowo. I takim sposobem pozbyłam się tylko 3 cm :) Nie rzuca się to aż tak w oczy a ile pomogło. Teraz będę dążyła do zapuszczenia ZDROWYCH włosów. Odkładam prostownicę. Mimo tego, że używałam jej sporadycznie-swoje zrobiła. 
Na co dzień mam zamiar nosić rozpuszczone włosy, ewentualnie spinać je w luźny koczek lub kłos. 

Niedawno minął miesiąc odkąd zaczęłam łykać CP. Jutro minie drugi tydzień picia drożdży. Jestem mile zaskoczona, bo byłam przekonana, że wymięknę po paru dniach(tak jak wcześniej), a przez te 14 dni tylko JEDEN raz zapomniałam o tym "drinku". Mam zamiar być tak samo systematyczna przez cały czas tej drożdżowej kuracji. Póki co piję 1/4 kostki, od poniedziałku zaczynam pić 1/2. Niedługo postaram się dodać osobny post o piciu drożdży i łykaniu CP. 

P.S. właśnie stuknęło mi 60 obserwatorów, co mnie bardzo cieszy, bo muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że tak spodoba wam się mój blog :) Bardzo dziękuję, bo to wy jesteście dla mnie natchnieniem i tak naprawdę jestem tu tylko dzięki wam i dla was :*

A jak mają się wasze włoski? Pijecie drożdże czy może macie jakieś inne sprawdzone sposoby na szybszy porost? :) 

Do następnej, buziaki :*

wtorek, 8 stycznia 2013

Czerwień idealna + podsumowanie grudniowej pielęgnacji

Cześć! 
Jak tam nastroje? Bo ja od kilku dni jestem cała w skowronkach :)
Dzisiaj przyszłam do Was z aktualizacją włosów. Odświeżyłam trochę ich kolor, ponadto wydaje mi się, że z dnia na dzień są coraz piękniejsze :) Co do przyrostu to muszę się przyznać, że sama nie wiem czy przybyło im trochę w długości, bo przez ostatni miesiąc jakoś niezbyt zwracałam na to uwagę. Aczkolwiek myślę, że troszkę się wydłużyły :) 

07.01.2013 r. 
Prostowane wczoraj rano, niestety troszkę już się pozawijały i nie widać wszystkiego tak dobrze.
Jak widzicie zmieniłam kolor. W końcu mam wymarzoną czerwień. Do tej pory po każdym farbowaniu nie byłam w pełni zadowolona, ponieważ nie były dla mnie wystarczająco czerwone. 
Idealną farbę znalazłam już jakieś 2-3 miesiące temu. Do wczoraj wierne czekała na mnie w szafce. Chciałam dać włosom trochę odpocząć, bo w wakacje naprawdę dałam im popalić ciągłym farbowaniem. Gdy już z ulgą odetchnęły pozwoliłam sobie w końcu na koloryzację :)
Zdjęcie niestety nie oddaje rzeczywistego koloru. Ale uwierzcie, że powala on na kolana :) 

Farba, której używałam to Palette Salon Colors odcień intensywna czerwień.
 Na początku nie byłam przekonana do tego koloru. Miałam obawy, ze będę miała na głowie marchewkę. Ale jak się nie ryzykuje to się nie wygrywa:) No i na szczęście ten zakup okazał się strzałem w dziesiątkę. 

Teraz czas na krótkie posumowanie mojej grudniowej pielęgnacji.
Niestety ten miesiąc nie był dla moich włosów dobrym okresem... Muszę przyznać, że przez te święta, całe zamieszanie, wyjazd nie miałam po prostu czasu ich rozpieszczać. Jedyne kosmetyki, których używałam to szampon z GP i odżywka z Joanny z kompresem nawilżająco-regenerującym z serii "Z apteczki babuni". No i oczywiście od czasu do czasu laminowanie + brałam jeszcze Vitapil. 
Olejki, wcierki i inne podobne odstawiłam. Ale teraz znowu się za nie biorę :) 
Stan włosów na dzień dzisiejszy oceniam pozytywnie. Rozdwojone końcówki nadal są, jednak już coraz trudniej je zauważyć. Zaraz po studniówce idę je minimalnie skrócić. 

Od piątku "męczę" moje paznokcie odżywką z Eveline. Za miesiąc pochwalę się efektami :) 
Dziękuję również za życzenia urodzinowe :) 
Pozdrawiam i do następnej :*

Powered By Blogger

Popularne posty

Etykiety

recenzja (24) aktualizacja (16) pielęgnacja (16) TAG (9) zakupy (9) kosmetyki rosyjskie (8) nowości (6) zużycia (6) paznokcie (5) zapuszczanie (5) Calcium Pantothenicum (4) Mariza (3) Ziaja (3) blond włosy (3) farbowanie (3) mobilemix (3) CP (2) Palette SalonColors (2) Yves Rocher (2) choisee (2) codzienna pielęgnacja (2) dieta włosomaniaczki (2) inspiracje (2) kozieradka (2) mocne włosy (2) nawilżanie (2) olej kokosowy (2) plan (2) serum scalające końcówki (2) współpraca (2) włosomaniactwo (2) zdrowe włosy (2) 8w1 (1) BingoSpa (1) Biovax (1) Cerkogel 30 (1) Chantal (1) Dermika (1) Eveline (1) Evidence (1) Farmona (1) GOGO (1) Garnier (1) Green Pharmacy (1) I love my planet (1) Isana (1) Kallos (1) Keratyna w płynie (1) La Roche-Posay (1) Liquid Keratin (1) Nivea (1) Pantene (1) Piloxidil Vital (1) Pokrzepol (1) ProSalon (1) Professional (1) Rossmann (1) SERI (1) SERI Natural Line (1) Sexy Pulp (1) Soraya (1) Syoss (1) TT (1) Tangle Teezer (1) WAX (1) Zincteral (1) aktywne serum na porost włosów (1) aminokwasy (1) amla jasmine (1) amla jaśminowa (1) awokado (1) baby hair (1) balsam (1) bardzo jasny blond (1) beverly hills formula (1) blask (1) colorwear (1) czarna pasta wybielająca (1) dabur (1) domowa pielęgnacja (1) dzień blogera (1) efekty olejowania (1) essence (1) eveline 9w1 (1) garnier Olia 10.1 (1) gorący okład-maska łopianowa (1) idealny kolor (1) intensywne nawilżenie (1) jak nie uszkodzić włosów (1) krem z 5% kwasem migdałowym (1) krótkie włosy (1) laminowanie (1) laura conti (1) lipiec (1) liście zielonej oliwki (1) lovely (1) marion (1) maska Kallos Keratin (1) maska z awokado (1) maska z olejem arganowym (1) maybelline affinitone (1) mierzenie przyrostu (1) miesiąc zmian (1) minusy (1) mocne (1) mycie (1) mydło (1) nawilżający (1) nawilżenie (1) o mnie (1) od początku (1) odżywianie (1) odżywka regenerująca (1) olej do włosów (1) olej rycynowy (1) olejowanie (1) olejowanie na glicerynę (1) olejowanie włosów (1) pharmaceris (1) pharmaceris T (1) pielęgnacja twarzy (1) plusy (1) podsumowanie (1) podsumowanie akcji (1) postanowienia (1) powrót (1) połysk (1) przebarwienia (1) przyrost (1) płukanka lniana (1) rozczesywanie (1) suche (1) swędząca skóra głowy (1) szampon (1) szampon I love my planet (1) szampon lniany (1) total breath black (1) trądzik (1) tydzień olejowania (1) tydzień z olejem (1) układanie (1) ulubieńcy (1) urodziny bloga (1) walka o płaski brzuch (1) wibo (1) wybielająca pasta do zębów (1) wybielanie zębów (1) wyzwanie (1) włosowa historia (1) włosy (1) zapachy świata (1) zdrowe (1) zmiana na lepsze (1) zmiany skórne (1) zmywacz Eveline 3w1 (1) zęby flex (1) łamliwe włosy (1) żel aloesowy (1) żel lniany (1)