Obserwatorzy

czwartek, 28 lutego 2013

Jedwab w płynie GP

Moja kolekcja kosmetyczna z dnia na dzień się powiększa, co mnie bardzo cieszy :) We wtorek będąc na zakupach nabyłam kilka nowych produktów.  


Olejku łopianowego z czerwoną papryką chyba nie muszę już wam przedstawiać. Po jednym skończonym opakowaniu jestem z niego mega zadowolona, dlatego szukałam go wszędzie gdzie się dało, aż w końcu znalazłam :) Tą buteleczkę mam zamiar wykończyć szybciej niż poprzednią. Wcześniej używałam go co jakieś 2 tygodnie, więc nie byłam systematyczna. Teraz się to zmieni :)

Nabyłam również dwie maski Ziaja: intensywne wygładzanie do włosów niesfornych i intensywna odbudowa do włosów zniszczonych. Jeszcze nie miałam okazji ich wypróbować, ale w ten weekend mam zamiar zabrać się za niebieską. Oczywiście po skończonym opakowaniu napiszę recenzję :)

Ostatnim wtorkowym nabytkiem jest jedwab w płynie GP. I to on idzie dziś na pierwszy plan. 


Jak już pewnie wiecie (albo i nie) uwielbiam kosmetyki z GP. Mam do nich mega zaufanie i wiem, że co bym nie kupiła zawsze będzie moim włosom pasować. Mam nadzieję, że tak będzie i tym razem. Niestety nie udało mi się zdobyć serum CHI, dlatego zaopatrzyłam się w to z GP. 

Od producenta:
Mocno skoncentrowane serum wygładza końcówki włosów. Chroni je przed rozdwajaniem i uszkodzeniami. Daje jedwabisty efekt na całej długości. Przeznaczone do włosów cienkich, delikatnych, łamliwych, wrażliwych, zmęczonych zabiegami fryzjerskimi. Lekka formuła nie obciąża, wzmacnia, a naturalne składniki dają lśniący i zdrowy wygląd. Olejek ryżowy i kameliowy wspiera regenerację uszkodzonej struktury, a ekstrakt aloesu i olejek cedrowy daje włosom nawilżenie. 

Sposób użycia:
Rozprowadzić 1-2 kropelki serum na końcówki suchych lub zwilżonych włosów. Nie spłukiwać.

Skład:
Cyclopentasiloxane (inaczej Cyklopentasiloksan)emolient stosowany w produktach do pielęgnacji skóry i włosów. Tworzy na ich powierzchni film, który zapobiega nadmiernemu odparowywaniu wody, przez co zmiękcza i wygładza.
Dimeticonol - tzw. suchy emolient. Substancja kondycjonująca włosy. Poprawia rozczesywanie, zapobiega plątaniu, wygładza. Wykazuje działanie antystatyczne, czyli zapobiega elektryzowaniu się włosów. 
Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (inaczej Oliwa z oliwek) - ma działanie regenerujące, wygładzające oraz nawilżające.
Aloe Barbadensis Extract - odżywia i wzmacnia cebulki włosowe, nadaje włosom połysk i sprężystość.
Oryza Sativa (Rice) Germ Oil (inaczej Olej z kiełków ryżu) - skutecznie zatrzymuje wilgoć, nawilża i chroni. 
Camellia Sasanqua (Camellia) Seed Oil (inaczej Olej sasankowy) - pozyskiwany z nasion kamelii małej. Tworzy delikatny film zapobiegający wysuszaniu. 
Pinus Sibirica Nut Oil - skutecznie regeneruje włosy.
Parfum- substancja zapachowa.
Limonene (inaczej Limonen) - substancja imitująca zapach skórki cytrynowej.
Citronellol - alifatyczny alkohol terpenowy. Imituje zapach róży i geranium.
Geraniol - nienasycony alkohol alifatyczny należący do grupy terpenów. Imituja zapach pelargonii. 
Benzyl Alcohol - alkohol aromatyczny imitujący zapach jaśminu. 
Benzyl Benzoate - substancja zapachowa.
Farnesol - alifatyczny alkohol należący do grupy sekswiterpenów imitujący zapach konwalii.
Amyl Cinnamal -nienasycony aldehyd aromatyczny imitujący zapach jaśminu. 

Cena i dostępność:
Produkt można dostać w drogerii Natura w promocyjnej cenie za 5.99 zł.

Podsumowując:
Ogólnie produkt oceniam na plus. Stosuję go dwa razy dziennie od wtorku. Wieczorem nakładam ok.5-6 kropelek, rano spłukuję i wsmarowuję 2-3. Od razu pokochałam go za zapach-słodki, cukierkowy. Po prostu boski! Mam nadzieję, że tak samo będę zadowolona z efektów, na które nadal czekam :) 

Do tej pory, kiedy przez chwilę nie byłam posiadaczką żadnego serum na końcówki stosowałam zwykłą glicerynę. Wieczorem wcierałam ją w końcówki i rano spłukiwałam. Sprawdzała się świetnie, jednak jest dla mnie zbyt lepka. 

A wy próbowałyście zastąpić serum czymś innym lub stosowałyście glicerynę? Jak się u was sprawdziła? 

Do następnej :*




sobota, 23 lutego 2013

TAG: Moje kosmetyczne dziwactwa i sekrety



Zostałam nominowana przez Asię B. 
Żeby nie przedłużać od razu przejdę do konkretów. 


1. Mam mnóstwo kosmetyków, których nie używam

To chyba mój największy problem od wielu lat. Za każdym razem kiedy jestem w sklepie i wyhaczę jakąś dobrą okazję kupuję kremy, balsamy i inne tego typu rzeczy, chociaż dobrze wiem, że nie mam już gdzie tego chować. Walają się po wszystkich kątach w pokoju i w łazience, niektóre jeszcze nawet nie otwarte i czekają na swoją kolej... 

2. Wszystko idealnie

Każda czynność związana z pielęgnacją musi być dopięta na ostatni guzik. Jeśli zaplanuję, że nałożę maskę na włosy na 30 minut to muszę ją zmyć idealnie o czasie, żadnej minuty wcześniej ani później. Nie wyjdę z domu dopóki nie ujarzmię mojej niesfornej czupryny, nawet jeśli byłby to jeden odstający włosek. Jeśli już się maluję muszę to zrobić od początku do końca PERFEKT. Krzywa kreska, źle podkreślone kości policzkowe i takie tam kończą się zmywaniem i nakładaniem wszystkiego od nowa. Męczące, wiem. Ale tak już mam, sama nie wiem dlaczego :) 

3. Mycie włosów w środku nocy

Jeszcze zanim zostałam włosomaniaczką wpadłam na genialny pomysł. Wstawałam o 3-4 rano, myłam włosy i kładłam się spać (oczywiście z turbanem na głowie). Stwierdziłam, że to dobre rozwiązanie, bo nie muszę wstawać 2 godziny wcześniej, żeby zdążyć je umyć i dobrze wysuszyć a co za tym idzie-nie spóźnić się do szkoły. Jak już wstawałam dosuszałam je tylko odrobinkę, bo właściwie były już prawie suche. I miałam wtedy dużo więcej czasu na pospanie... Plus był jeden-byłam wyspana :) Teraz się z tego śmieję, ale jakby tak popatrzeć z drugiej strony to był to dla nich horror. Na szczęście ta głupota już mi przeszła :))

4. Dotykanie czyichś włosów

Uwielbiam dotykać włosy innych dziewczyn i porównywać je do swoich. Nie raz mam wielką radochę, kiedy okazuje się, że moje są milsze w dotyku :)))))

5.  Notowanie

Wszystko, co w danym dniu zrobię dla moich włosów, skóry, paznokci muszę mieć dokładnie zanotowane w moim kalendarzyku. Dzięki temu wiem, kiedy co zastosować i nie muszę sobie przypominać czy minęły już te 2 tygodnie czy nie :) 






czwartek, 21 lutego 2013

To w końcu rosną czy nie?

W poprzednim poście wspominałam wam, że moje włosy nie chcą rosnąć. I jak to w końcu z tym jest? Okazało się, że to nie do końca jest tak jak mi się wydawało. Muszę przyznać, że nawet pomyślałam, żeby je ściąć minimum do ramion, bo nie miałam już do nich siły. Wspomagałam je wcierkami, maskami a one nic. Tyle kasy poszło na marne, więc postanowiłam wybrać się któregoś pięknego dnia, aby pozbyć się problemu. Byłam tak załamana faktem, że nie rosną, że nawet nie sprawdziłam dobrze czy faktycznie tak jest. W tym miesiącu nie patrzyłam na przyrost, czy on w ogóle jest, czy też go nie ma. Dzisiaj po powrocie ze szkoły coś mnie wzięło i dobrze się im przyjrzałam. Zaraz odszukałam zdjęć ze stycznia i byłam w szoku. Przyrost jest wyraźnie widoczny! I nie jest to jakieś 0,5-1 cm, ale UWAGA...aż 3 :o Na początku stycznia pasemko kontrolne mierzyło dokładnie 46 cm. Dzisiaj jest już 49. Nie mam pojęcia czy to CP czy może coś innego, ale jestem MEGA zadowolona. Byłam gotowa nawet już dziś iść do fryzjera, żeby je obciąć i coś mnie wzięło, żeby jednak to sprawdzić. Nie wiem czemu do tej pory nie byłam w stanie zauważyć tak dużego przyrostu. Być może nie wierzyłam w to, że kiedykolwiek urosną, bo jak już pewnie kiedyś wspominałam od paru lat nie chcą mi rosnąć dłuższe niż te 40-45 cm. Z drugiej strony faktycznie nie patrzyłam na to czy rosną czy nie, wcierałam w nie olejki, wcierki itp. i nic innego mnie nie obchodziło. TYLKO SYSTEMATYCZNOŚĆ. 

Na dzień dzisiejszy moje włosy prezentują się tak: 

Porównując dwa zdjęcia ten przyrost nie jest zbyt widoczny, bo ogólnie moje włosy ciężko jest dobrze przedstawić na zdjęciu. Na żywo prezentuje się to wszystko zupełnie inaczej. 

Od dzisiaj zaczynam pić drożdże. Wiem, że mówiłam to już chyba w poniedziałek, ale niestety tak wyszło, że nie miałam ich na stanie, ale już się zaopatrzyłam więc oficjalnie zaczynam od dziś! 

Jeśli któraś z was również pije drożdże-chętnie wypróbuję wasze przepisy na ten działający cuda koktajl, bo kakao i miód to jeszcze nie to, nadal czuć ich okropny smak...:( 

Nadal pozostaję przy 6 tabletkach CP dziennie. Mam nadzieję, że przyrost w następnym miesiącu będzie równie duży jak w tym, albo i większy. Trzymajcie kciuki :) 

Do następnej :*

poniedziałek, 18 lutego 2013

Moje włosy nie chcą rosnąć!

Codziennie zadaję sobie pytanie co robię źle. Odkąd pamiętam nie mogę zapuścić włosów. Po każdym podcięciu końcówek rosną do długości jaką miały przed ich obcięciem i dalej NIC! Dbam o nie jak nigdy dotąd, stosuję odżywki, maski drogeryjne i te domowej roboty, które powinny przyspieszyć ich wzrost i nic mi to nie daje. Łykam suplementy, piję co się da i dalej nic. Był taki czas kiedy już naprawdę zwątpiłam w to, że uda mi się zapuścić je do tej wymarzonej długości. Przestałam o nie intensywnie dbać, moja pielęgnacja kończyła się tylko na szamponie i odżywce. Myślałam, że może jak przestanę się tak nimi przejmować to coś się ruszy i urosną. Własnie leci trzeci tydzień odkąd łykam CP. Od czasu kiedy wpadłam w manię włosomaniactwa zauważyłam tylko nowe baby hair. Długości nie przybyło na tyle, żebym była zadowolona. Codziennie przeglądam blogi innych włosomaniaczek i widzę jakie efekty zyskują. Więc dlaczego na mnie wszystkie te zabiegi nie działają? Staram się jeść jak najwięcej posiłków, które zawierają niezbędne składniki takie jak żelazo, cynk, witaminy A,B,C,D,E a one nadal na to nie reagują. 
Teraz szukam innych, lepszych sposobów i mam nadzieję, że znajdę w końcu coś co na nie zadziała. 
W poprzednim tygodniu dałam im całkowicie odpocząć i stosowałam jedynie odżywki. Nie było to jednak spowodowane moim lenistwem czy tym, że się poddałam. Brak czasu, ciągłe wyjazdy, operacja, bieganie po lekarzach nie pozwoliły mi na to. Ale od dzisiaj od nowa zaczynam o nie dbać. Doszłam do wniosku, że chociaż nie wiem jakbym się starała to do końca roku nie uda mi się ich zapuścić do połowy pleców, więc moim celem jest sprawić, żeby doszło im 10 cm. Tylko tyle. Więcej nie oczekuję, chociaż nie powiem, że nie ucieszyłabym się, gdyby jednak urosły do połowy pleców. Będę do tego dążyła jak najlepiej potrafię. Od dzisiaj zaczynam również pić drożdże, może to pomoże. Wcześniej nie mogłam się jakoś przełamać, odrzucał mnie ten smak, ale nic innego póki co chyba nie wymyślę. 

Jeśli też macie taki problem z włosami i znalazłyście na to sposób, byłabym bardzo wdzięczna jeśli podzielicie się ze mną swoim "lekarstwem" :). 

Wczoraj dla poprawienia sobie nastroju wybrałam się do rossmanna i oto co udało mi się tam upolować:

Beyonce HEAT
Eveline odżywka do paznokci z diamentami i tytanem
Calvin Klein ETERNITY MOMENT 
Carmex balsam do ust 

Po skończonym opakowaniu odżywki Eveline zdam relacje. Niestety poprzednia odżywka "maksymalny wzrost" trochę mnie zawiodła. Szybszego wzrostu nie zauważyłam, rosły tak samo jak i bez niej, jedynie stały się twardsze, ale nie na długo. Wystarczyły 3 dni w lakierze i stały się miękkie i łamliwe. Mam nadzieję, że ta da lepsze efekty. Poczekamy zobaczymy :) 

Z racji tego, że zostałam zaproszona do zabawy przez jedną z bloggerek, niedługo możecie spodziewać się postu o moich kosmetycznych dziwactwach :) 

I jeszcze raz powtarzam pytanie: macie jakieś sprawdzone sposoby, po których włosy faktycznie szybciej rosną? 

Do następnej, buziaki :*

piątek, 15 lutego 2013

Odżywki Ziaja

Odżywki są nieodłączną częścią pielęgnacji naszych włosów. Jednak zawsze zastanawiamy się jaką wybrać, aby nie zrobić sobie "krzywdy". Często mając do wyboru tańszą i droższą, wybieramy tą drugą, myśląc, że droższe znaczy lepsze. A czy faktycznie tak jest? NIE. Sama się o tym przekonałam. Oczywiście to pewne, ze nie na każdą z nas ten sam kosmetyk zadziała tak samo dobrze. Ale warto poszukać produktów z tych niższych półek. Nawet jeśli nie zadziałają to stracimy 5-10 zł a nie 50. Ja od jakiegoś już czasu jestem zakochana w odżywkach Ziaja. Oczywiście moja pielęgnacja nie kończy się tylko na produktach tej firmy, ale od jakiegoś już czasu są one ważną częścią mojego "włosomaniactwa".
Ostatnio będąc w galerii zauważyłam, że otworzyli stoisko z kosmetykami Ziaja, co mnie strasznie ucieszyło. Korzystając z okazji powiększyłam swoją kolekcję o te dwa cudeńka:


Odżywka intensywna regeneracja do włosów łamliwych. " Aktywny preparat o niskim pH, który zamyka łuski i regeneruje włosy aż po same końce. Szczególnie polecany do włosów łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami. "
Skutecznie odżywia, nawilża i wzmacnia włosy; wyraźnie odbudowuje ich naruszoną strukturę; zmniejsza łamliwość i zapobiega rozdwajaniu się końcówek; chroni włosy przed szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych. 
Efekt: włosy elastyczne, gładkie i miękkie. 




 Odżywka intensywna odbudowa do włosów zniszczonych. "Aktywny preparat o niskim pH, który zamyka łuski i regeneruje włosy aż po same końce. Dostarcza niezbędnych składników odżywczych włosom zniszczonym zabiegami fryzjerskimi. "                                                                                                Uzupełnia niedobór składników budulcowych; skutecznie wzmacnia wewnętrzną strukturę włosów; zapewnia im natychmiastową regenerację; zwiększa wytrzymałość włosów na uszkodzenia.         Efekt: włosy mocne, odbudowane, gładkie. 







W jednym z ostatnich postów pokazywałam wam moją kolekcję kosmetyków do pielęgnacji, w której znalazła się odżywka w wersji różowej. Właściwie to od niej zaczęła się moja fascynacja tymi odżywkami. Nabyłam ją zupełnie przypadkiem, bo muszę przyznać, że wcześniej nie wiedziałam, że Ziaja ma produkty do pielęgnacji włosów. 


Odżywka intensywne odżywianie do włosów delikatnych. " Aktywny preparat o niskim pH, który zamyka łuski i regeneruje włosy aż po same końce. Szczególnie polecany do włosów cienkich i delikatnych."   Skutecznie przyspiesza regenerację włosów; wzmacnia ich delikatną i osłabioną strukturę; zwiększa odporność włosów na uszkodzenia; nawilża oraz zapobiega elektryzowaniu.                                         Efekt: włosy odżywione, zregenerowane. 








Podsumowując: odżywki naprawdę warte uwagi. Na moje włosy działają świetnie wszystkie trzy. Odżywki b/s, jednak jeśli mamy obciążone włosy, równie dobre efekty możemy uzyskać spłukując po 3-5 minutach. Ja trzymam je ok. 10 minut. Włosy są po nich miękkie i błyszczące. Już po pierwszym zastosowaniu można zauważyć różnicę. Konsystencja w sam raz, nie za rzadka i nie za gęsta. Zapach w pierwszych dwóch jest przyjemny, bardzo delikatny, natomiast co do odżywki w wersji różowej również jest ładny, jednak odrobinę zbyt intensywny. Cena jest w granicach 4-5 zł, czyli jak na takie działanie są to grosze. Jeśli chodzi o dostępność, ja różową wersję zakupiłam w sklepie zielarskim, pozostałe dwie na stoisku. Jednak myślę, że w aptekach również możemy je dostać. W żadnej drogerii jeszcze się na nie nie natknęłam. Jedynym minusem jest wydajność, trzeba nałożyć sporą ilość odżywki, aby pokryła całe włosy. Ale to już raczej nie powinno być problemem przy tak niskiej cenie :) 

A wy miałyście jakąś odżywkę z tej firmy? Jak wrażenia?
A może polecacie coś innego? :)

Do następnej, buziaki :*

sobota, 9 lutego 2013

Dieta włosomaniaczki, czyli czego potrzeba naszym włosom?

Dieta ma ogromny wpływ na stan i wygląd naszej czupryny. Intensywne nawilżanie, fundowanie jej mega drogich zabiegów, które mają ja upiększyć nie da większych efektów, jeśli nie dostarczymy im od wewnątrz niezbędnych składników. Dlatego warto wiedzieć, co jeść, aby włosy były piękne i zdrowe. 
Nasze włosy lubią żelazo, witaminy z grupy B, kwas omega-3, cynk, wapń,witaminę C, krzem, magnez, białko... Potrzeba im również witamin rozpuszczalnych w tłuszczach ( A,D,E ). Korzystnie na nasze włoski wpływa również prowitamina A (beta-karoten).

GDZIE TO WSZYSTKO ZNALEŹĆ?

Żelazo


Możemy znaleźć je w rodzynkach, brzoskwiniach, morelach, truskawkach, wiśniach, czereśniach, jabłkach, malinach oraz owocach cytrusowych. Żelazo zawierają też: szpinak, brokuły, marchew, pietruszka, sałata, buraki, fasolka szparagowa, groszek, pomidory, kapusta, ziemniaki, soczewica, kalafior, sardynka, śledź, makrela. W mięsach można spotkać je w wołowinie, wątróbce wieprzowej. Również w nasionach dyni i słonecznika, kaszy jaglanej, orzechach. 


Witaminy z grupy B


Witaminy z grupy B znajdziemy w takich produktach jak: jaja, drożdże, chleb razowy, chleb pełnoziarnisty, mleko, migdały, fasola, owoce strączkowe, soja, jogurt, kefir, maślanka,drób, suszone brzoskwinie, makrela, kapusta, orzechy włoskie, groszek zielony, kalafior, marchew, ziemniaki, szpinak, kiełki pszenicy, orzeszki ziemne, banany, awokado, pestki dyni, sardynki, ryż brązowy, szpinak, pomidory, buraki, słonecznik, pomarańcze.


Kwasy omega-3


Produkty bogate w kwasy omega-3 to: makrela, śledź, sardynka, halibut, łosoś, dorsz, tuńczyk, miecznik, pstrąg, flądra, sola, łupacz, krewetki, małże, ostrygi, tofu, olej lniany, rzepakowy i arachidowy, oliwa, orzechy włoskie, migdały.


Cynk


Cynk można znaleźć w: ostrygach, wołowinie, wątrobie cielęcej, ziarnach sezamu, kiełkach pszenicy, pestkach dyni, jajkach, chlebie razowym, nasionach warzyw strączkowych. 


Wapń


Wapń znajdziemy w produktach takich jak: brokuły, kapusta,brukselka, warzywa strączkowe, szpinak, suszone figi, nasiona sezamu i słonecznika, migdały, orzechy, mleko sojowe, tofu, sery żółte i pleśniowe, mleko, kefir, jogurt, maślanka, twaróg, szprotki, sardynki.


Witamina C


Źródłem witaminy C są: owoce cytrusowe, czarna porzeczka, jabłka, truskawki, poziomki,  pomidory, kapusta (w szczególności kiszona),ogórki kwaszone,  papryka, ziemniaki, koperek, natka pietruszki, brukselka, szpinak, szczypiorek.


Krzem


Krzem znajdziemy w: daktylach, bananach, produktach zbożowych (otręby pszenne, płatki owsiane), mleku i jego przetworach, mleczku pszczelim, żelatynie, drobiu, burakach, marchwi, pietruszce, szczypiorku, czosnku, skórkach owoców, czystej źródlanej wodzie.W ziołach takich jak: pokrzywa, podbiał, skrzyp, rdest ptasi.


Magnez


Źródłami magnezu są: czekolada, gorzkie kakao, szpinak, fasola biała, ciecierzyca, groch, kiełki zbóż, płatki owsiane,  otręby, sezam, migdały, pestki dyni i słonecznika, orzechy (nerkowca, włoskie, brazylijskie) , ser żółty, makrela, dorsz.


Białko


Białko występuje m.in w produktach takich jak: awokado, banany, pomarańcze, migdały, słonecznik, nasiona dyni, chleb razowy, brązowy ryż, ziemniaki,  jaja, ser , mleko, kefir, jogurt, twaróg, soja, tofu, płatki owsiane,  szparagi, brokuły, marchewka, groszek, szpinak, cielęcina, drób, boczek, sardynki, tuńczyk, krewetki, homar. 


Witamina A


Źródła witaminy A to: brokuły, kapusta, pomidory, seler, szpinak, lucerna, buraki, marchew, dynia, natka pietruszki, rzeżucha, słodkie ziemniaki (bataty), morele, pomarańcze, oleje z wątroby ryb (halibut, dorsz, tuńczyk) , pieprz zielony i czerwony, wątróbka wołowa, cielęca, indycza i kurza, jaja, ser, masło.


Witamina D


Źródła witaminy D: mleko, twaróg, śmietana, masło roślinne, jaja, makrela, sardynki, łosoś, tuńczyk, ostrygi, krewetki, oleje rybne, wątroba cielęca i wieprzowa.


Witamina E


Źródła witaminy E: migdały, orzechy, kiełki pszenne, ziarna słonecznika, olej słonecznikowy, oliwa, awokado, szpinak, słodkie ziemniaki (bataty).



Prowitamina A (beta-karoten)


Źródła prowitaminy A: kapusta czerwona, szczaw, marchew, rzepa, szpinak, natka pietruszki, sałata, koperek, mniszek, cykoria, dynia, papryka, morele, brzoskwinie, jabłka, nektarynka, mango, melon, śliwki.



CZEGO UNIKAĆ?
-nadmiaru produktów zbożowych
-cukru (oczywiście każdy zdaje sobie sprawę z tego, że całkowite jego odstawienie jest niemal niemożliwe, ale trzeba pamiętać, żeby nie przesadzić i ograniczać go do minimum)
-bardzo słodkich owoców (mają w sobie dużo węglowodanów, przez co włosy szybciej się przetłuszczają; może dojść również do powstania tłustego łupieżu, a nawet do zaburzeń pracy mieszków włosowych )


WARTO PAMIĘTAĆ!
-pij napar z pokrzywy lub skrzypu
-czarną herbatę zamień na zieloną 
-ogranicz picie kawy (utrudnia wchłanianie niektórych witamin)


Dajcie znać, czy chociaż w małej części pomógł Wam ten post :)
Buziaki :)

czwartek, 7 lutego 2013

O żelu lnianym słów kilka + moja mała kolekcja

Pewnie każda, a jeśli nie to większość z was słyszała już o popularnym "lnianym glutku". Dzisiaj chciałabym podzielić się z wami moimi wrażeniami dotyczącymi tej metody pielęgnacji. 


Co nam daje? Niesamowicie nawilża i wygładza nasze włosy. Stają się mięsiste i pięknie się błyszczą! "Glutek" ten jest wybawcą dla włosów suchych, zniszczonych, z rozdwajającymi się końcówkami, a także dla włosów FARBOWANYCH. 

Jak wykonać taki żel?
W zależności od ilości jaką chcemy uzyskać dobieramy sobie odpowiednie proporcje. 
Ja dodaję 1 łyżkę stołową ziarenek i 250 ml wody. Wychodzi mi z tego sporo żelu i nie jestem w stanie zużyć go na jeden raz. 
Ziarna lnu zalewamy wodą i gotujemy ok. 10-15 min, od czasu do czasu mieszając. Po ugotowaniu przecedzamy przez sitko ( najlepiej jak jest jeszcze gorący, bo po ostygnięciu żel bardzo zgęstnieje i będzie to trudne ). 
Myję włosy szamponem, nakładam odżywkę b/s i wcieram żel w skórę głowy i włosy, zostawiam na 30 min pod czepkiem i ręcznikiem. Spłukuję chłodną wodą. 


Wiem też, że niektóre dziewczyny używają go również jako szamponu. Wmasowujemy żel w skórę głowy i włosy po czym zmywany dokładnie wodą.

Żel można wykorzystać również jako płukankę. Wystarczy rozcieńczyć go wodą (tak, aby był odrobinę gęstszy niż sama woda) i używać do ostatniego płukania. 

Ja osobiście przetestowałam tylko maskę i płukankę. Jako szamponu nie miałam go jeszcze okazji wypróbować. Jednak jestem w pełni zadowolona z efektów jakie daje ten glutek :) Tania i łatwa metoda na piękne włosy. 
Jeśli jeszcze nie spróbowałyście gorąco polecam, zaszkodzić nie zaszkodzi a spróbować zawsze warto :) 
Jeżeli zostało wam sporo żelu spokojnie możecie zamknąć go w pudełeczku i trzymać w lodówce nawet do 2 tygodni. Można go również ulepszyć, np. przez dodanie hydrolatu, soku aloesowego lub olejków eterycznych. Jednak to skróci jego trwałość, więc jeśli decydujemy się już na takie modyfikowanie-ulepszacze najlepiej dodać tylko do porcji, którą od razu wykorzystamy. Można również wymieszać żel z odżywką i powstałą maskę nałożyć na włosy, jednak ja wolę nakładać czystego "glutka" :)

Teraz druga część posta, czyli moja skromna kolekcja do pielęgnacji włosów.

MYCIE

Od lewej: szampon do każdego rodzaju włosów łopian większy, szampon do włosów normalnych pokrzywa zwyczajna, szampon do włosów osłabionych i zniszczonych rumianek lekarski (w buteleczce jest przelany szampon z Essence pokrzywa).

 
Od lewej: szampon przeciwłupieżowy La Roche-Posay KERIUM, szampon do włosów zniszczonych i wypadających skrzyp polny, szampon z odżywką zielona herbata i mięta.

ODŻYWKI

Od lewej: odżywka Hegron, odżywka imbir i limonka, odżywka Ziaja b/s do włosów delikatnych intensywne odżywianie, kompres nawilżająco-regenerujący Joanna z apteczki babuni, balsam do włosów zniszczonych, łamliwych i osłabionych pokrzywa zwyczajna.

OLEJE, WCIERKI I INNE

 Od lewej: olej lniany SemCo ( do kupienia TU ), nafta kosmetyczna z olejkiem rycynowym, wcierka POKRZEPOL, krem do ciała Isana masło shea i kakao,  olejek łopianowy przeciw wypadaniu włosów ze skrzypem polnym.


A wy miałyście już do czynienia z żelem lnianym? Jak wrażenia? :)
Pozdrawiam i do następnej :*

wtorek, 5 lutego 2013

Moja włosowa historia

Długo zastanawiałam się nad tym postem, jednak stwierdziłam, że podzielę się z Wami moją historią. Dużo dziewczyn już taką ma, więc czemu nie? :) 
Moje włosy przez ostatnie parę lat przeszły wiele zmian, farbowanie, rozjaśnianie, codzienne prostowanie. 

Pierwszy raz moje włosy miały styczność z farbą w jakiejś 6 klasie podstawówki. Niestety zdjęcia nie mam, ale był to kolor z tego co dobrze pamiętam brąz. Wyszły prawie czarne... 
Na ten kolor włosy farbowałam regularnie przez jakieś 3-4 lata.

Tak moje włosy wyglądały w lutym 2010 roku. Wtedy właśnie postanowiłam coś zmienić.
Jednak na blond postawiłam dopiero w wakacje 2011r (czerwiec):
Podcięłam również końcówki, bo były strasznie zniszczone codziennym prostowaniem i ciągłym farbowaniem. 
Sierpień 2011 r:
Kiedy już trochę odrosły i końcówki nie był aż tak zniszczone postanowiłam odrobinę je przyciemnić...Wyszedł ciemny blond, podchodzący pod jasny brąz.

W grudniu 2011r. postawiłam na jasny brąz. Wyszło coś takiego:
Na zdjęciu tego nie widać, ale miałam strasznie rude refleksy.

Od czerwca 2011 do stycznia 2012 udało mi się zapuścić włosy na mniej więcej taką długość:
Tak wyglądały na początku stycznia, oczywiście ponownie je rozjaśniłam...

Pod koniec stycznia 2012 r postanowiłam wrócić do ciemnych włosów:

W marcu 2012 minimalnie podcięłam końcówki z oczywistych powodów i odrobinę przyciemniłam włosy.

W kwietniu 2012 postanowiłam "zaszaleć" i zrobić sobie blond ombre. Tak... Zrobiła mi je moja koleżanka, niestety zdjęcia nie mam, ale wolałabym tego nie pokazywać. Oczywiście końcówki poszły do podcięcia, bo rozjaśniałam je dwa razy.

W czerwcu 2012r. postawiłam na czerwień, która bardzo szybko się wypłukała i po tygodniu moje włosy wyglądały tak:
Obcięłam też grzywkę.
Kiedy nie było już po niej śladu, podcięłam ją ponownie, z czego już nie byłam taka zadowolona:
(zdjęcie z października 2012)
Uwierzcie, że akurat tutaj wygląda ładnie. Jednak była strasznie krzywa i bardzo ciężko było mi ją ułożyć. Postanowiłam zapuścić. 
Na początku stycznia zafundowałam im intensywną czerwień:

Na obecną chwilę moje włosy wyglądają tak:
 Po grzywce prawie nie ma śladu. Póki co nie mam zamiaru nic z nimi robić, żadnego farbowania, rozjaśniania aż do wakacji. W czerwcu chciałabym wrócić do mojego naturalnego koloru, czyli do blondu.
Tutaj można zauważyć odrobinę jaśniejsze końcówki. Pozostałości po moim nieudanym ombre.

Podsumowując przez te prawie 3 lata, moje włosy przeżywały prawdziwy koszmar. Jednak od paru już miesięcy, zaczęłam o nie intensywnie dbać. Kiedyś nie miało dla mnie znaczenia ich zdrowie, liczyło się tylko to, żeby były jak najdłuższe i żeby nie "siedzieć" zbyt długo w tym samym kolorze.Na te niecałe pół roku odstawiam farbowanie, teraz dążę nie tylko do długich ale także pięknych i zdrowych włosów :)





niedziela, 3 lutego 2013

28.01-03.02 - posumowanie pielęgnacji + tygodniowy plan działania cz. 2

Czas na podsumowanie pierwszej części tygodniowego planu działania. Plan od początku do końca wykonany w 100 %. Muszę przyznać, że na początku nie wierzyłam w siebie i myślałam, że nie dotrwam do końca... Ale jednak się udało i jestem z siebie strasznie dumna, bo do tej pory jakiekolwiek zaplanowane działania kończyły się tym, że wszystko co zapisałam lądowało na dnie szuflady i szło w niepamięć. Wprowadziłam do planu jedną małą zmianę, mianowicie odstawiłam Vitapil i zaczęłam łykać CP. Wiem, że powinnam zrobić minimalną przerwę, ale po prostu byłam ciekawa efektów CP i chciałam zacząć łykać je jak najszybciej. Zaczęłam w piątek - 1-go lutego. Przez ten tydzień mam zamiar łykać maksymalną dawkę, czyli 6 tabletek dziennie. Później stopniowo będę zmniejszała ilość. Planuję przyjmować CP przez 3 miesiące, po czym zrobić sobie miesiąc przerwy. Jeżeli będę zadowolona z efektów, na pewno do niego wrócę, jeśli nie-poszukam czegoś innego :)


Jeszcze małe sprostowanie: w tabelce w poście TUTAJ w sobotę " suplementy " i " inne " były przypadkowo puste, po prostu zagapiłam się i nie zauważyłam, że nic tam nie ma :)  

Jak już wspomniałam w jednym z ostatnich postów, dotyczącym mojego celu na ten rok - za 100% wykonanie planu postanowiłam się nagrodzić. A jak? Zostałam posiadaczką kolejnej, a właściwie kolejnych dwóch par butów. Tak, mam bzika na tym punkcie, ale nic na to nie poradzę. Buty mogę kupować w każdych ilościach i nigdy nie będę miała ich za wiele :) 
Przy okazji tych zakupów zaopatrzyłam mój kosmetyczny asortyment o dwa szampony, bo jak wiadomo-kosmetyków również nigdy za wiele.



Firmę GP bardzo cenię i uwielbiam ich produkty. Szczególnie ucieszyła mnie obecność pokrzywy zwyczajnej na półce, gdyż bardzo ciężko ją dostać. Nie zawiera SLS i SLES, co jest mega plusem! 

Lista zakupów:
Nadal szukam olejku łopianowego z GP z czerwoną papryką i nigdzie go nie ma... Mam w planach mam również zakup gliceryny oraz odżywkę lnianą lub z żeń-szeniem z Farmony.


Tygodniowy plan działania cz.2


Drastycznie się nie zmienił, dodałam tylko maseczkę z oliwy z oliwek i żółtka oraz płukankę z pokrzywy. No i oczywiście zamieniłam szampon GP rumianek lekarski na pokrzywę zwyczajną i łopian większy. Laminowanie będę robiła raz w tygodniu, podobnie jak maseczkę drożdżową. Olejowanie na noc również raz w tygodniu, jednak w 3 części planu, mam zamiar dodać również 2 razy w tygodniu olejowanie na 2-3 godziny na dzień. Chciałabym również wzbogacić plan o krem z Isany z masłem shea i kakao, który działa na moje włosy rewelacyjnie! W tym tygodniu zrezygnowałam z nafty kosmetycznej, jednak zastąpiłam to już wyżej wspomnianą maseczką z oliwy i żółtka. Jeśli chodzi o odżywkę z Ziaji jest to odżywka intensywne odżywianie włosów delikatnych ( różowa ) z witaminą A,E,F, prowitaminą B5 i aloesem. 

A wy macie jakieś swoje sprawdzony produkty do pielęgnacji? Co polecacie?


UWAGA!  Powtarzam pytanie z ostatniego posta : wiecie może czy w jakimś sklepie stacjonarnym dostanę serum silikonowe CHI? Jak już wspomniałam potrzebne mi właściwie natychmiast a 21 zł za przesyłkę to lekka przesada...


TAG :)

Zostałam otagowana przez Kana. Bardzo dziękuję :) 



Szczegółowe zasady zabawy/wyróżnienia są następujące: każdy nominowany blogger powinien:
  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,
  • pokazać nagrodę Versatile Blogger Award u siebie na blogu,
  • ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
  • nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.  

Oto 7 faktów o mnie:
Fakt nr 1                                                       
Jestem strasznym leniem. Potrafię przeleżeć w łóżku pół dnia i nie widzę w tym nic złego :)

Fakt nr 2                                                                                               
Nie potrafię się zebrać do nauki. Kiedy wiem, że muszę się czegoś pouczyć nagle mam mnóstwo innych rzeczy do zrobienia, nawet sprzątanie wydaje się wtedy ciekawsze.

Fakt nr 3                                                                                              
Jestem strasznie rozpieszczona. Wszystko, co chcę muszę mieć od razu, bo inaczej potrafię zrobić niezłą awanturę.

Fakt nr 4                                                                                              
Śpiewam pod prysznicem do słuchawki i nie przeszkadza mi to, że ktoś akurat jest w domu i musi tego słuchać :)

Fakt nr 5                                                                                          
Na zakupy muszę chodzić sama, gdyż nie znam takiej osoby, która miałaby tyle cierpliwości, żeby biegać za mną pół dnia po sklepach.

Fakt nr 6                                                                                                 
Od dwóch lat uczę się jeździć samochodem. Jechanie przed siebie wychodzi mi idealnie, gorzej ze skręcaniem. Nigdy nie wiem, w którą stronę mam kręcić kierownicą... W tamtym roku planowałam iść na prawo jazdy, jednak stwierdziłam, że nic z tego nie wyjdzie, teraz planuję iść pod koniec tego roku :) 

Fakt nr 7                                                                                                  
Mam tyle kosmetyków (perfum, mazideł, olejków itd.), że nie mam już gdzie tego trzymać i walają się po każdym kącie w domu, ale i tak zawsze znajdę coś, czego nie mam a jest mi naprawdę potrzebne :) 


Nominuję każdego, kto ma ochotę odpowiedzieć na TAG :) 

Do następnej :*

sobota, 2 lutego 2013

Podkład idealny!

Od dawna szukam idealnego podkładu dla siebie. Wypróbowałam już setki firm od tych najdroższych do najtańszych, jednak w każdym znalazłam coś, co mi nie pasowało. Ostatnio jednak moim ulubionym był fluid matujący z Lirene. Wczoraj będąc w rossmanie właśnie w celu jego zakupienia natknęłam się na nowość od firmy Soraya. Jako, że jego cena była niska postanowiłam sprawdzić co to za cudo :) 

Buteleczka tradycyjnie zawiera 30 ml produktu. Cena (póki co) to 19 zł, więc stosunkowo niedużo. 
Fluid jest wodoodporny.


Perfekcyjny wygląd z bliska, na zdjęciu czy przed kamerą 
Dopasowanie do naturalnego odcienia cery 
Rozmycie, dzięki któremu make-up nie uwydatnia zmarszczek i zagłębień skóry 

Jeżeli chodzi o trwałość to jestem zadowolona w 100%. Makijaż wytrzymuje naprawdę długo, nie zmazuje się, nie spływa i przede wszystkim daje efekt długotrwałego matu. Nic się nie świeci, nie błyszczy. I przede wszystkim nie ma efektu maski! Fluid dostępny jest z tego co się dobrze orientuję tylko w dwóch kolorach: 01 Beż i 02 Naturalny. Jednak różnica między nimi jest naprawdę mała. Możemy go dostać w trzech różnych wariantach: matujący, kryjący i nawilżająco-rozświetlający, więc myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie. 
Ogólnie produkt oceniam 5/5. Jest naprawdę godny polecenia, przede wszystkim ze względu na jego trwałość. Warto go przetestować, tym bardziej, że cena nie jest wysoka. Na pewno nie jedna z was zechce do niego wrócić :) Ja z pewnością po zużytym opakowaniu zaopatrzę się w następny. 

Jeszcze małe pytanie: wiecie może czy w jakimś sklepie stacjonarnym mogę dostać serum silikonowe CHI? Koszt za przesyłkę w wysokości 21 zł mnie przeraża... a potrzebuję go właściwie jak najszybciej, gdyż właśnie skończyła mi się ostatnia buteleczka. Pomocy!!

Popularne posty

Etykiety

recenzja (24) aktualizacja (16) pielęgnacja (16) TAG (9) zakupy (9) kosmetyki rosyjskie (8) nowości (6) zużycia (6) paznokcie (5) zapuszczanie (5) Calcium Pantothenicum (4) Mariza (3) Ziaja (3) blond włosy (3) farbowanie (3) mobilemix (3) CP (2) Palette SalonColors (2) Yves Rocher (2) choisee (2) codzienna pielęgnacja (2) dieta włosomaniaczki (2) inspiracje (2) kozieradka (2) mocne włosy (2) nawilżanie (2) olej kokosowy (2) plan (2) serum scalające końcówki (2) współpraca (2) włosomaniactwo (2) zdrowe włosy (2) 8w1 (1) BingoSpa (1) Biovax (1) Cerkogel 30 (1) Chantal (1) Dermika (1) Eveline (1) Evidence (1) Farmona (1) GOGO (1) Garnier (1) Green Pharmacy (1) I love my planet (1) Isana (1) Kallos (1) Keratyna w płynie (1) La Roche-Posay (1) Liquid Keratin (1) Nivea (1) Pantene (1) Piloxidil Vital (1) Pokrzepol (1) ProSalon (1) Professional (1) Rossmann (1) SERI (1) SERI Natural Line (1) Sexy Pulp (1) Soraya (1) Syoss (1) TT (1) Tangle Teezer (1) WAX (1) Zincteral (1) aktywne serum na porost włosów (1) aminokwasy (1) amla jasmine (1) amla jaśminowa (1) awokado (1) baby hair (1) balsam (1) bardzo jasny blond (1) beverly hills formula (1) blask (1) colorwear (1) czarna pasta wybielająca (1) dabur (1) domowa pielęgnacja (1) dzień blogera (1) efekty olejowania (1) essence (1) eveline 9w1 (1) garnier Olia 10.1 (1) gorący okład-maska łopianowa (1) idealny kolor (1) intensywne nawilżenie (1) jak nie uszkodzić włosów (1) krem z 5% kwasem migdałowym (1) krótkie włosy (1) laminowanie (1) laura conti (1) lipiec (1) liście zielonej oliwki (1) lovely (1) marion (1) maska Kallos Keratin (1) maska z awokado (1) maska z olejem arganowym (1) maybelline affinitone (1) mierzenie przyrostu (1) miesiąc zmian (1) minusy (1) mocne (1) mycie (1) mydło (1) nawilżający (1) nawilżenie (1) o mnie (1) od początku (1) odżywianie (1) odżywka regenerująca (1) olej do włosów (1) olej rycynowy (1) olejowanie (1) olejowanie na glicerynę (1) olejowanie włosów (1) pharmaceris (1) pharmaceris T (1) pielęgnacja twarzy (1) plusy (1) podsumowanie (1) podsumowanie akcji (1) postanowienia (1) powrót (1) połysk (1) przebarwienia (1) przyrost (1) płukanka lniana (1) rozczesywanie (1) suche (1) swędząca skóra głowy (1) szampon (1) szampon I love my planet (1) szampon lniany (1) total breath black (1) trądzik (1) tydzień olejowania (1) tydzień z olejem (1) układanie (1) ulubieńcy (1) urodziny bloga (1) walka o płaski brzuch (1) wibo (1) wybielająca pasta do zębów (1) wybielanie zębów (1) wyzwanie (1) włosowa historia (1) włosy (1) zapachy świata (1) zdrowe (1) zmiana na lepsze (1) zmiany skórne (1) zmywacz Eveline 3w1 (1) zęby flex (1) łamliwe włosy (1) żel aloesowy (1) żel lniany (1)