Obserwatorzy

poniedziałek, 7 października 2013

Wrzesień: aktualizacja

Z racji tego, że zdjęcie włosów tyłem po wstawieniu do posta miało straszną jakość, dzisiaj wrzucam Wam tylko to...  Nie mam pojęcia co się dzieje z tymi zdjęciami, zmieniają kolor, a jakość to jakaś katastrofa :o też tak macie?
Dobra, nie będę już narzekać, przejdę do rzeczy. We wrześniu moim kłaczkom poświęciłam trochę więcej czasu. Spędziły kilkadziesiąt godzin w towarzystwie oliwki z Babydream i myślę, że wyszło im to na dobre. Zaczęły ładnie błyszczeć. Mimo, że wcześniej tego blasku im nie brakowało, to teraz wydobył się jeszcze ładniejszy :) Wzbogaciłam pielęgnację również w maski, na które wcześniej nie miałam zbyt dużo czasu. Co do stanu włosów to w porównaniu do sierpnia są na pewno bardziej nawilżone. Jednak zauważyłam ostatnio, że zaczęły mi się łamać (ale dopiero w październiku, więc o tym w następnej aktualizacji). Jak wypadały tak wypadają i nie mam pojęcia jak to zahamować. Łykam cynk, z którym wiązałam ogromne nadzieje, ale niestety nie spisał się pod tym względem. Wypadanie zahamowało się nieznacznie na jakiś tydzień, później znowu leciały jak szalone. Podejrzewam, że mam anemię i to wypadanie jest właśnie tym spowodowane. Wybieram się na badanie krwi już nie pamiętam od kiedy i wybrać się nie mogę... Za dwa tygodnie mam wizytę u dermatologa, więc mam nadzieję, że on mi coś pomoże.
Podcinania końcówek u fryzjera póki co nie planuję. Sama ścinam pojedyncze rozdwojone końce.
A co z przyrostem? Szczerze mówiąc ostatnimi czasy wcale ich nie mierzę i czuję się z tym lepiej. Do tej pory dbałam o to, żeby poprawić ich kondycję, ale na przyroście również mi zależało. Teraz nie mam z tym problemu. Staram się doprowadzić je do takiego stanu, z którego będę zadowolona. Na pierwszym miejscu stawiam zahamowanie wypadania, później nawilżanie itp. Przyrost jest na samym końcu. Oczywiście jak się okaże, że i wzrost się przyspieszył to będę bardzo zadowolona, ale nie stawiam tego jako główny cel i to jest chyba mój największy sukces, jeśli chodzi o wrzesień :)
Ogólnie wrzesień uważam za dobry miesiąc jeśli o pielęgnację chodzi. Gdyby nie to wypadanie to mogłabym powiedzieć, że był to nawet bardzo dobry czas. Ale pomijając ten fakt, jestem zadowolona z aktualnego stanu moich włosów. Oby tak dalej :)
A jakie mam plany na październik? Oczywiście dalej będę je "męczyła" oliwką, tym razem na mokro (wrzesień był miesiącem eksperymentowania z olejowaniem na sucho). Mam zamiar również wrócić od czasu do czasu do domowych masek i płukanek.  Zahamowanie wypadania jest nadal na pierwszym miejscu. Chcę również wprowadzić do pielęgnacji więcej silikonów, oczywiście bez przesady...tylko od czasu do czasu :) No i może w końcu zabiorę się porządnie za wodę brzozową, mam nadzieję, że ona chociaż w małym stopniu to wypadanie powstrzyma.
A jak Wasze włosy miały się we wrześniu? Może miałyście podobny problem z wypadaniem, jak sobie z tym poradziłyście?

P.S Wczoraj wybiło mi 200 obserwatorów. Bardzo Wam dziękuję, że zechcieliście być częścią tego bloga i że jest Was coraz więcej :*



sobota, 5 października 2013

Wrzesień: zużycia

Jeśli chodzi o zużycia-w porównaniu do poprzednich miesięcy wrzesień wypadł nieco lepiej, jednak wciąż jest to nieduże denko. Miałam nadzieję, że ten miesiąc będzie dużo lepszy, bo tak się zapowiadało, ale niestety brak czasu dał się we znaki. Zobaczmy co udało mi się zużyć we wrześniu:


1. Limonkowy żel pod prysznic Original Source - o tu pisać...zapach przepiękny, robi co ma robić. Bardzo się z nim polubiłam, na lato jest idealny. NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.
2. Fiński balsam do włosów Planeta Organica - recenzja TUTAJ. Pokochałam go za zapach i działanie. Ładnie nawilżał moje włosy i uspokoił trochę swędzący skalp. KUPIĘ PONOWNIE. 
3. Kremowy peeling do skóry mieszanej SYNERGEN - miał całkiem przyjemny, owocowy zapach. Dobrze radził sobie z myciem. Co do zdzierania to było ono minimalne, bo peeling ten ma bardzo małe drobinki i nie jest ich za dużo. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.
4. Peeling do skóry trądzikowej SYNERGEN - kupiłam go dlatego, że potrzebowałam czegoś mocniejszego. Ma ładny taki męski zapach. Należy do mocnych zdzieraków. Nie mam problemów z trądzikiem, więc pod względem zapobiegania i łagodzenia tych zmian się nie wypowiem. Ale ze względu na fajne zdzieranie KUPIĘ PONOWNIE. 
5. Peeling do ciała melon&arbuz Farmona - piękny zapach i świetne działanie. Skóra po nim jest miękka i gładka. KUPIĘ PONOWNIE. 
6. Maska do włosów jasnych farbowanych i po dekoloryzacji Pilomax - wygrałam ją w rozdaniu u Króliczka. Całkiem fajnie działała na moje włosy, jednak minusem jest to, że starczyła mi tylko na dwa razy. KUPIĘ PONOWNIE, ale dopiero jak faktycznie będę miała jasne włosy. Póki co mam ochotę na wersję do włosów ciemnych.
7. Maska głęboko odbudowująca Garnier Fructis Goodbye Damage - co nieco więcej opisałam TUTAJ. Podobał mi się jej zapach. Działaniem również mnie nie zawiodła. Włosy były po niej miękkie, lejące i ładnie się błyszczały. KUPIĘ PONOWNIE.
8. Tusz do rzęs Sexy Pulp Yves Rocher - mój absolutny ulubieniec jeśli chodzi o tusze do rzęs. Ładnie je pogrubiał, nie sklejał. Mimo iż cena może niezbyt zachęcać to NA PEWNO KUPIĘ PONOWNIE.
9. Puder kompaktowy SYNERGEN - chyba większość z Was go zna. Jest u mnie na drugim miejscu zaraz po Stay Matte od Rimmela. Ładnie stapia się ze skórą. Używam go na zmianę z Rimmelem już od dłuższego czasu. KUPIĘ PONOWNIE. 
10. Drożdżowa maska do włosów - więcej TUTAJ. Ładnie nawilżała i wygładzała włosy. Nie obciążała i nie przyspieszała przetłuszczania włosów. Jedyne co mi w niej nie odpowiadało to zapach. MOŻE KUPIĘ PONOWNIE.

I drugi miesiąc z samymi ulubieńcami. Są tylko dwa neutralne, więc nie jest źle. Polubiłam się z tymi produktami i wiem, że kiedyś do nich wrócę. A Wy miałyście coś z mojego denka? Jak się u Was sprawdziło? :)


Jeszcze tak na zakończenie, chciałabym się pochwalić moim małym sukcesem. We wrześniu moje zakupy kosmetyczne prezentowały się tak:

Sama nie mogę uwierzyć, że udało mi się nie kupić całego mnóstwa kosmetyków, które będą musiały czekać na swoją kolej. Póki co zużywam to, co mam, a zostało mi tego jeszcze trochę, więc na razie żadne większe zakupy się raczej nie zapowiadają :) 

A jak Wasze zużycia we wrześniu? :) 

wtorek, 1 października 2013

Planeta Organica Fiński Balsam do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy

Dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję balsamu do włosów Planeta Organica. Mowa tu o Fińskim Balsamie do włosów osłabionych i wrażliwej skóry głowy. Jest to już drugi mój balsam z tej serii i jestem z niego równie zadowolona, co z jego poprzednika, o którym możecie przeczytać TUTAJ. Nie przedłużając, zapraszam dalej...

Od producenta:
Wyciąg z owoców moroszki, bogaty w witaminę C i wielonasycone kwasy tłuszczowe Omega-3 i Omega-9 odżywia skórę głowy, nasycając ją pożytecznymi mikroelementami, wzmacniając korzenie włosów. Rokitnik odżywia i wzmacnia cebulki włosów, łagodzi wrażliwą skórę głowy. Organiczny ekstrakt z wrzosu dodaje włosom siły i blasku, stają się jedwabiste i łatwo się rozczesują.

Składniki:

  • Organiczny ekstrakt z Maliny Moroszki (Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract)-zawiera dwa razy więcej witaminy C niż pomarańcza, a także wapń, magnez i kwas benzoesowy, dzięki czemu wykazuje działanie ochronne, przeciwdziała wolnym rodnikom i wspomaga procesy regeneracyjne komórek. Regeneruje strukturę włosów, podnosząc ich elastyczność, nasyca skórę głowy pożytecznymi mikroelementami, wzmacniając korzenie włosów.
  • Ekstrakt z Rokitnika (Hippophae Rhamnoides (Sea Bucthorn) Fruit Extract)-odżywia i wzmacnia cebulki włosów, łagodzi wrażliwą skórę głowy.
  • Ekstrakt z Wrzosu (Organic Calluna Vulgaris Flower Extract)-zawiera m.in. garbniki, flawonoidy, związki polifenolowe, związek goryczowy i sole mineralne obfitujące w krzemionkę. Reguluje pracę gruczołów łojowych i zapobiega nadmiernemu przetłuszczaniu się włosów oraz wzmacnia je. 
  • Ekstrakt z Nostrzyka Żółtego (Melilotus Officinalis Extract)-zawiera dużą ilość kumaryny, witaminy C, P i E, pobudza przepływ krwi dzięki czemu stymuluje porost włosów, działa oczyszczająco i regenerująco na skórę głowy.
  • Wyciąg z Bławatka (Centaurea Cyanus Flower Extract)-działa silnie przeciwrodnikowo, łagodząco i przeciwzapalnie. Posiada właściwości łagodnie myjące, wzmacnia ścianki naczyń krwionośnych, pomocny w walce z łupieżem, zapewnia włosom błyszczący, srebrzysty odcień. 
  • Organiczny olej z Żurawiny (Organic Oxycoccus Palustris Seed Oil)-zawiera 90% nienasyconych kwasów tłuszczowych, jest to jedyny olej, który zapewnia naturalną równowagę kwasów Omega-3 do Omega-6 dzięki czemu idealnie nawilża i odżywia zarówno włosy jak i skórę głowy. Zawiera sterole roślinne, komplet tokoferoli i tokotrienoli, które są również nazywane super witaminą E, mogą być bowiem czterokrotnie silniejsze od witaminy E. Zawiera również korzystne dla włosów i skóry minerały, takie jak: wapń, żelazo, magnez, fosfor, potas, sód, cynk, miedź, mangan i selen a także fosfolipidy. Przynosi ulgę skórze swędzącej, łuszczącej i podrażnionej, wzmacnia i odżywia włosy oraz cebulki. Włosy stają się bardziej błyszczące i łatwiej się rozczesują, chroni je również przed promieniowaniem UV oraz zanieczyszczeniami środowiska. 
Skład:
Aqua with infusions of: Organic Rubus Chamaemorus Seed Extract, Hippophae Rhamnoides (Sea Bucthorn) Fruit Extract, Organic Calluna Vulgaris Flower Extract, Melilotus Officinalis Extract, Centaurea Cyanus Flower Extract, Organic Oxycoccus Palustris Seed Oil, Cetearyl Alcohol, Glycerin, Behentrimonium Chloride, Cetrimonium Chloride, Quaternium-87, Hydroxyethylcellulose, Cetrimonium Bromide, Benzyl Alcohol, Sorbic Acid, Benzonic Acid, Citric Acid, Parfum. 

Do składu podobnie jak poprzednim razem nie mam żadnych zastrzeżeń. Jest po prostu idealny :)

Sposób użycia:
Balsam nanieść na mokre włosy, pozostawić na 3-5 minut, a następnie dokładnie spłukać. 

Cena: ok. 20 zł

Opakowanie, konsystencja i zapach:
280 ml produktu zamknięte jest w poręcznej, brązowej buteleczce, która niestety może wyślizgiwać się z mokrych dłoni. Szata graficzna, podobnie jak u brata jest elegancka. Przykuwa wzrok. Duży plus za to, że etykieta przy kontakcie z wodą się nie odkleja. Dzięki pompce możemy mieć pewność, że nie wyleci nam zbyt dużo produktu. Niestety, żeby wydobyć ilość, która dobrze pokryje całe włosy, trzeba się nieźle namachać, ale kto by się tym przejmował :) Konsystencja nie jest ani za rzadka, ani za gęsta. Nie spływa z dłoni i bardzo dobrze rozprowadza się na włosach. Również nie ma problemu ze zmyciem. Ma jasnobrązowy kolor, z odrobiną pomarańczy. Jeśli chodzi o zapach to mogę jedynie powiedzieć, że skradł moje serce podobnie jak w przypadku Balsamu Marokańskiego. Jest on jednak trochę delikatniejszy, niż zapach jego brata, ale równie długo utrzymuje się na włosach. Mimo, że należy do tych bardziej intensywnych, to nie jest on duszący, wręcz przeciwnie-aż chce się go wąchać :)

Moja opinia:
Ten balsam podobnie jak jego Marokański brat skradł moje serce. Jestem bardzo zadowolona z działania. Włosy są po nim miękkie, nawilżone. Ładnie się błyszczą. Co do łatwiejszego rozczesywania to muszę przyznać, że ułatwił to w miarę możliwości. Szybszego wzrostu włosów nie zauważyłam. Zwalczenia łupieżu czy zapobiegania nadmiernemu przetłuszczaniu również nie zauważyłam, ale ze względu na to, że nie mam z tym problemów. Zauważyłam natomiast, że złagodził swędzenie skóry głowy, z którym walczyłam od jakiegoś czasu. Może nie zlikwidował go do zera, ale znacznie je zahamował i bardzo mnie to cieszy :) 
Podsumowując jest on na mojej liście ulubieńców i na pewno jeszcze nie raz do niego wrócę. Polecam go każdej z Was, bo naprawdę warto :)

A Wy miałyście styczność z tym balsamem? Jak wrażenia? :) Pokochałyście go tak samo, jak ja? :)

P.S. Wiem, że się powtarzam, bo ciągle przepraszam Was za nieobecność na blogu, ale ostatnio naprawdę trudno mi znaleźć chwilę, bo większość czasu spędzam nad książkami...Jednak teraz naprawdę biorę się za bloga i za nadrabianie zaległości u Was :) Do następnej :*

Powered By Blogger

Popularne posty

Etykiety

recenzja (24) aktualizacja (16) pielęgnacja (16) TAG (9) zakupy (9) kosmetyki rosyjskie (8) nowości (6) zużycia (6) paznokcie (5) zapuszczanie (5) Calcium Pantothenicum (4) Mariza (3) Ziaja (3) blond włosy (3) farbowanie (3) mobilemix (3) CP (2) Palette SalonColors (2) Yves Rocher (2) choisee (2) codzienna pielęgnacja (2) dieta włosomaniaczki (2) inspiracje (2) kozieradka (2) mocne włosy (2) nawilżanie (2) olej kokosowy (2) plan (2) serum scalające końcówki (2) współpraca (2) włosomaniactwo (2) zdrowe włosy (2) 8w1 (1) BingoSpa (1) Biovax (1) Cerkogel 30 (1) Chantal (1) Dermika (1) Eveline (1) Evidence (1) Farmona (1) GOGO (1) Garnier (1) Green Pharmacy (1) I love my planet (1) Isana (1) Kallos (1) Keratyna w płynie (1) La Roche-Posay (1) Liquid Keratin (1) Nivea (1) Pantene (1) Piloxidil Vital (1) Pokrzepol (1) ProSalon (1) Professional (1) Rossmann (1) SERI (1) SERI Natural Line (1) Sexy Pulp (1) Soraya (1) Syoss (1) TT (1) Tangle Teezer (1) WAX (1) Zincteral (1) aktywne serum na porost włosów (1) aminokwasy (1) amla jasmine (1) amla jaśminowa (1) awokado (1) baby hair (1) balsam (1) bardzo jasny blond (1) beverly hills formula (1) blask (1) colorwear (1) czarna pasta wybielająca (1) dabur (1) domowa pielęgnacja (1) dzień blogera (1) efekty olejowania (1) essence (1) eveline 9w1 (1) garnier Olia 10.1 (1) gorący okład-maska łopianowa (1) idealny kolor (1) intensywne nawilżenie (1) jak nie uszkodzić włosów (1) krem z 5% kwasem migdałowym (1) krótkie włosy (1) laminowanie (1) laura conti (1) lipiec (1) liście zielonej oliwki (1) lovely (1) marion (1) maska Kallos Keratin (1) maska z awokado (1) maska z olejem arganowym (1) maybelline affinitone (1) mierzenie przyrostu (1) miesiąc zmian (1) minusy (1) mocne (1) mycie (1) mydło (1) nawilżający (1) nawilżenie (1) o mnie (1) od początku (1) odżywianie (1) odżywka regenerująca (1) olej do włosów (1) olej rycynowy (1) olejowanie (1) olejowanie na glicerynę (1) olejowanie włosów (1) pharmaceris (1) pharmaceris T (1) pielęgnacja twarzy (1) plusy (1) podsumowanie (1) podsumowanie akcji (1) postanowienia (1) powrót (1) połysk (1) przebarwienia (1) przyrost (1) płukanka lniana (1) rozczesywanie (1) suche (1) swędząca skóra głowy (1) szampon (1) szampon I love my planet (1) szampon lniany (1) total breath black (1) trądzik (1) tydzień olejowania (1) tydzień z olejem (1) układanie (1) ulubieńcy (1) urodziny bloga (1) walka o płaski brzuch (1) wibo (1) wybielająca pasta do zębów (1) wybielanie zębów (1) wyzwanie (1) włosowa historia (1) włosy (1) zapachy świata (1) zdrowe (1) zmiana na lepsze (1) zmiany skórne (1) zmywacz Eveline 3w1 (1) zęby flex (1) łamliwe włosy (1) żel aloesowy (1) żel lniany (1)